Walczyć do końca, dopóki piłka w grze

Polska reprezentacja piłkarzy ręcznych.
 /  fot. Tomasz Folta  /  źródło: Pressfocus

Przed meczami pisze się różne scenariusze wydarzeń, które potem są weryfikowane na boisku.

Z każdym kolejnym dniem zmniejszała się liczba wariantów, dających szansę awansu do półfinału. Ciągle jednak w „polskiej” grupie mogą na to liczyć cztery reprezentacje. Również Chorwacja, która musi jednak doczekać się wygranej Norwegii z Francją. Takie rozstrzygnięcie teoretycznie jest również korzystne dla Polski, która wtedy może przegrać z Chorwatami. Zaraz, zaraz - ktoś zapyta w jaki sposób nasz dzisiejszy rywal może znaleźć się w fazie medalowej? Stanie się tak kosztem... naszej reprezentacji, jeżeli Chorwacja wygra z nią różnicą ponad 10 bramek. Skomplikowane, ale prawdziwe.


Po co te rozważania? Bo są one nieodłącznie związane ze sportem oraz dewizą, że dopóki piłka w grze, to wszystko zdarzyć się może... Dlatego pisze się różne scenariusze wydarzeń, które potem są weryfikowane na boisku. Najważniejsze, że wszystko jest w rękach podopiecznych Michaela Bieglera. I jestem pewny, że nie zajmują się oni kalkulowaniem i liczeniem. Najlepiej wygrać, awansować, a potem zrobić wszystko, żeby wykorzystać szansę na historyczny, bo pierwszy medal mistrzostw Europy, najlepiej złoty. Jakże smakowałby przy aplauzie własnej publiczności! Dla wielu naszych reprezentantów jest to chyba ostatnia szansa na taki sukces, co trzeba brać pod uwagę. Niektórzy planują koniec kariery reprezentacyjnej, więc medal byłby znakomitą nagrodą za lata występów.

 

Złoty medal, a być może też srebrny, będzie oznaczał pewny występ na igrzyskach w Rio, co byłoby podwójną nagrodą. To musi być ogromnie motywujące dla wszystkich, ale i nakładające ogromną presję. Jak się za bardzo chce... Tym bardziej, że Chorwaci, nawet jeżeli będą wieczorem grali tylko o pietruszkę, to nie odpuszczą. Barwnie to określił Marek Panas, 134-krotny reprezentant Polski. „Chorwaci to są Słowianie i na pewno nie przejdą obok meczu. To tak jak byśmy my mieli im kiedykolwiek odpuścić, czego sobie nie wyobrażam. To będzie wielka bitwa i jeśli chcemy ją wygrać, musimy powtórzyć spotkanie z Francją”.


Nic dodać, nic ująć... Ale jeżeli zespół Michaela Bieglera chce zdobyć upragniony przez wszystkich medal, to innej drogi nie ma.

Z tej samej kategorii