Granat nie wybuchnie

„Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie!”. Ten kultowy cytat z filmu „Sami swoi”, gdy Leonia Pawlak daje granat synowi Kazimierzowi, przypomniał mi się, czytając opinie i żale związane z karą dla bramkarza Piasta Gliwice. Jakub Szmatuła został bowiem zdyskwalifikowany na cztery mecze za popchnięcie sędziego.

LECH POZNAN - KORONA KIELCE
 fot. Pawel Jaskolka  /  źródło: Pressfocus

Nie da się ukryć, że jest to bardzo surowa sankcja, może rzeczywiście zbyt surowa, ale przecież jego przewinienie było ewidentne. Nie przeczy temu i sam Szmatuła, choć twierdzi, że nie pchnął, a tylko dotknął. Dziwi mnie więc trochę oburzenie Piotra Wernera, który tę winę relatywizuje, twierdząc, że przecież golkiper „Piastunek” nie uderzył arbitra, tylko go delikatnie dotknął. Dziwi tym bardziej, że Werner to jeden z najlepszych byłych polskich sędziów piłkarskich i obserwator FIFA... Panie Piotrze, chyba za mocno wziął górę lokalny patriotyzm i lojalność wobec klubu, w którym spędziło się sporo lat.
Dlatego rozsądnie postąpiły władze Piasta, nie sięgając... niczym Pawlakowa po granat, bo tak trzeba byłoby potraktować odwołanie się klubu od kary, zwalając przy okazji całą winę za incydent w meczu Górnika Zabrze z Piastem na sędziego Lasyka. Nie znaczy to, że powinno być pobłażanie dla ewidentnych błędów popełnianych przez arbitrów. Z tym musi sobie jednak poradzić samo środowisko sędziowskie. Na razie idzie mu to bardzo ciężko, co skutkuje tym, że jego prestiż nie jest najwyższy.
Być może gliwiczanie nie odwołują się od kary dla Szmatuły, wychodząc też z założenia, że skoro przed nimi ciężka walka o wydostanie się ze strefy spadkowej, to nie warto robić sobie wrogów wśród sędziów. Przecież teraz praktycznie każdy mecz będzie z gatunku walki o życie, a każdy zdobyty punkt niemal na wagę złota. I pewnie niedługo zarząd będzie się zastanawiał, w jaki sposób zmobilizować drużynę - być może specjalnymi premiami - do tej walki.
O premiach opowiada prezes Górnika Zabrze, ale z jakże innej perspektywy. Bo fotel lidera zajmowany przez beniaminka skłonił władze tego klubu do skonkretyzowania wysokości premii za ewentualne mistrzostwo Polski. Jak oznajmił Bartosz Sarnowski, sternik klubu z Roosevelta, nie widzi on specjalnego problemu, jeżeli trzeba będzie te premie wypłacić. I pomyśleć, że jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy powrót zabrzan do ekstraklasy wydawał się nieprawdopodobny, kreślono bardzo czarny scenariusz, według którego Górnika czekało wręcz bankructwo. A dziś - o czym też w dzisiejszym „Sporcie” - były reprezentant Polski, Radosław Matusiak, przekonuje, że to właśnie zespół z Zabrza jest dla niego kandydatem na mistrza Polski.

 

Z tej samej kategorii