Nie Legia, a Zagłębie Sosnowiec!

W polskiej reprezentacji z bramkarzy najwięcej spotkań rozegrał Artur Boruc. Zagrał w 64, w o jednym więcej niż drugi w tej klasyfikacji Jan Tomaszewski, ale ma jednak w sumie mniej rozegranych minut; dokładnie o 56.

Artur Boruc
 fot. Tomasz Folta  /  źródło: Pressfocus

Dlaczego więc nie pobije i tego wyczynu? Odpowiada z właściwym sobie humorem i dystansem: „Wydaje mi się, że w pożegnalnym występie 40 minut zupełnie wystarczy. Nie bądźmy pazerni!”. Ba, dostanie nawet cztery więcej, bo scenariusz pożegnania w piątkowym meczu z Urugwajem jest już dokładnie ustalony.
Boruc będzie miał więc koszulkę z numerem 65, bo tyle występów w reprezentacji ostatecznie zaliczy. Zejdzie z boiska w 44 minucie, żeby koledzy i cały stadion - a przed telewizorami pewnie miliony widzów - mogli bić mu brawo. W pełni na to zasłużył całą swoją nietuzinkową karierą. I wybaczone mu zostanie nawet to, co zrobił w meczu z Irlandią Północną, kiedy przepuścił do bramki pod stopą piłkę podaną przez Marcina Żewłakowa, być może przesądzającą o końcowej porażce 2:3.
Czy Artur Boruc musi kończyć reprezentacyjną karierę? Ma już 37 lat, ale jest wiele przykładów, że w tym wieku ciągle można być niezastąpionym bramkarzem. Jednakże wychowanek Pogoni Siedlce wyciągnął chyba prawidłowy wniosek, że w kadrze Adama Nawałki definitywnie przegrał rywalizację z Wojciechem Szczęsnym i Łukaszem Fabiańskim, a w odwodzie pozostają przecież jeszcze inni, młodsi i głodni sukcesów. Dlatego 1 marca tego roku raczej niespodziewanie dla wszystkich ogłosił, że kończy karierę reprezentacyjną. Nie zaskoczył tym jednak swoich kolegów i sztabu szkoleniowego, bo najpierw ich poinformował o swojej decyzji. Niektórzy próbowali doszukiwać się konfliktów i podtekstów, ale chyba bezpodstawnie. Zresztą kolektyw, jaki stworzył Nawałka nie pozwoliłby, żeby coś takiego miało miejsce, a tym bardziej ujrzało światło dzienne.
Pożegnamy więc podstawowego przez lata bramkarza naszej reprezentacji, ale czy on zamierza też zawiesić korki i bramkarski strój na zawsze? Zapytany o to, a konkretnie o wygłoszoną kiedyś deklarację, że karierę chciałby zakończyć w Legii Warszawa, odpowiedział: „Decyzja nie należy do mnie. Gdyby ktoś się ze mną skontaktował, pewnie bym to po raz kolejny przemyślał. Ale na razie dziś jestem w Bournemouth. I tyle”.
Jak nie w Legii, to może zobaczymy pana Artura... w Sosnowcu. Być może nie jako bramkarza (choć kto wie), ale jako współwłaściciela miejscowego Zagłębia. Boruc jest już z tym klubem związany, bo mało kto wie, że patronuje, a raczej jest twarzą Akademii Piłkarskiej w tym klubie. Na Ludowy dość często wpada, z wysłannikami z Sosnowca pewnie spotyka się też w Warszawie, bo cały czas trwają negocjacje w sprawie sprzedaży Zagłębia grupie prywatnych inwestorów, w tym i Boruca. A jak niedawno na naszych łamach powiedział prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński, umowa o tej transakcji może być podpisana jeszcze w tym roku.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~specUżytkownik anonimowy
~spec :
No photo~specUżytkownik anonimowy
sosnowiec to najbardziej wysunieta na poludnie dzielnica warszawy,to nie dziwota ze tam idzie.
10 lis 17 09:55 | ocena:67%
Liczba głosów:3
67%
33%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii