A karuzela dalej się kręci...

To że polska reprezentacja będzie w pierwszym koszyku było wiadomo od dość dawna, zaskakujące więc, że nagle odezwały się głosy, że znalazła się w nim podstępem. Taką tezę postawił hiszpański dziennik „Marca”.

Gornik Zabrze - Legia Warszawa
 fot. Lukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Po ustaleniu ostatecznego kształtu koszyków napisano w nim: „Jedną z najdziwniejszych anomalii losowania grup mistrzostwa świata 2018 jest to, jak Polska zdołała znaleźć się w pierwszym koszyku, choć do fazy pucharowej wielkiego turnieju awansowała raz w ciągu 36 ostatnich lat”. Podstęp miał zaś polegać na tym, że Polacy prawie w ogóle nie grali... towarzyskich spotkań, co dało wysoką lokatę w rankingu FIFA. Trochę śmieszne to tłumaczenie, a wynika pewnie z tego, że Hiszpanie, fakt o wiele bardziej utytułowani od nas, będą losowani z koszyka drugiego.
Z tego, że Polska jest w pierwszym koszyku cieszą się zaś Szwedzi, którzy bardzo chcieliby w losowaniu trafić właśnie na nią. Zresztą nie tylko oni, bo jak podają światowe media prawie wszyscy uczestnicy rosyjskiego mundialu spoza pierwszego koszyka chcieliby trafić właśnie na Polaków. Oby się tylko nie przeliczyli, jeżeli stanie się to faktem. Bo nie brak i takich opinii, że zespół Adama Nawałki może być czarnym koniem przyszłorocznych mistrzostw świata, wskazując, że posiadając takiego napastnika jak Robert Lewandowski może być groźny dla każdego.
Zostawmy jednak te dywagacje na boku, bo przecież do mundialu zostało jeszcze dużo czasu. Teraz na plan pierwszy wraca nasza ekstraklasa, za którą na pewno wielu bardzo się stęskniło. Hitem rozpoczynającej się kolejki będzie oczywiście mecz na Łazienkowskiej, w którym zmierzą się Legia Warszawa z Górnikiem Zabrze. Grają lider z wiceliderem, co musi elektryzować; a jeszcze bardziej to, że w takiej roli grają aktualny mistrz kraju, uczestnik Ligi Mistrzów z... beniaminkiem. Ale beniaminkiem, który jak wynika z naszej analizy jest najlepszy w Europie. Zabrzanie ciągle nie przestają więc zadziwiać, a ich fani mają nadzieję, że tak będzie również i w niedzielnym spotkaniu.
Skoro przy ekstraklasie jesteśmy, to warto zwrócić uwagę, że w tej kolejce będziemy mieli debiut kolejnego nowego trenera. Będzie nim 46-letni Kosta Runjaic (urodzony w Wiedniu, mający niemieckie obywatelstwo i rodziców pochodzących z byłej Jugosławii), który przed reprezentacyjną przerwą zastąpił zwolnionego Macieja Skorżę i objął drużynę Pogoni Szczecin. To już szósta w tym sezonie zmiana szkoleniowca w klubach ekstraklasy. Jako pierwszy w trwającym sezonie 2017/18 pracę stracił trener mistrza Polski Legii Warszawa Jacek Magiera. Pod jego wodzą legioniści nie zdołali awansować do fazy grupowej ani Ligi Mistrzów, ani Ligi Europejskiej i po ośmiu kolejkach zastąpił go Chorwat Romeo Jozak. Później na roszady w sztabach szkoleniowych zdecydowano się w Piaście Gliwice, gdzie Waldemar Fornalik zastąpił Dariusza Wdowczyka, oraz w Bruk-Becie Termalice Nieciecza, którą w miejsce Mariusza Rumaka objął Maciej Bartoszek. Pod koniec września Walijczyk Adam Owen został trenerem piłkarzy Lechii Gdańsk, zastępując Piotra Nowaka.
Jak więc widać trenerska karuzela kręci się w najlepsze i pewnie na tych sześciu roszadach się nie skończy.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~obserwatorUżytkownik anonimowy
~obserwator :
No photo~obserwatorUżytkownik anonimowy
Niemniej, z drugiej strony, Panie Redaktorze: ostrożnie z tymi wnioskami a już najbardziej z podprowadzaniem (ludzi i/lub samego siebie) do "świętego oburzenia" na Hiszpanów, którzy pałają "świętym oburzeniem" na Polaków... Fakt, ich jest niewczesne to oburzenie - ale nasze byłoby prześmieszne. Pomijając fakt, że mówimy o dziennikarzach, więc i o tym, że wymyślają rzeczy różne, tyle że polski dziennikarz powinien brać poprawkę, by nie wpaść w nurt dziennikarstwa "przyganiającego garnkowi" hiszpańskiemu... Nie uważam bowiem także i za wykluczone, że mają rację domyślający się przemyślności Hiszpanie. Naprawdę, wręcz cieszyłbym się, gdyby okazało się Polacy są zdolni tak dalekosiężnie pomyśleć i to nawet w środowisku piłkarskim, co do którego mam obawy w tej kwestii, wzmagające się co rusz, jak choćby gdy do rozpaczy mnie doprowadzają, gdy nie potrafią zrozumieć przyz okazji ESA-37, że naprawdę punkty w finałowej turze są cenniejsze po dwakroć względem sezonu zasadniczego (jak to się mawiało jeszcze gdy zwycięstwo było za dwa, że są mecze za 4 punkty). Tak, takie wymyślenie strategii byłoby w dodatku szwindlem, który można porównywać choćby do umówienia się drużyn na wynik 2:2, gdy tylko taki obie drużyny promuje wyjściem z grupy obie te drużyny. Tak, można te szwindle porównywać - tyle że ten polski z ustaleniem braku sparingów, jednak jest zdecydowanie mniejszy i to do tego stopnia, że moim zdaniem mieści się w ramach uczciwości, choćby dlatego, że łączyło się to jednak z pewnym ryzykiem - natomiast przy "ustalonym bez kasy" remisie w grze o awans, już uczciwość jest pod jakimś znakiem zapytania. Niemniej - nie zaprzeczajmy: jeżeli faktycznie tak sobie wykombionowali Polacy, to "trochę wycykali przeciwników".
Z tym że - jeżeli tak było: to z racji mieszczenia się w ramach uczciwości, chwała im!
Natomiast nie będzie chwała, jeżeli się teraz rzucimy na Hiszpanów za ich wnioski za bardzo. Bo czy naprawdę im się dziwić, że są zdziwieni, że ich nie ma w I koszyku? A Polska jest? Naprawdę Pan Redaktor nie uważa drużyyny hiszpańskiej za zasadniczo lepszej od polskiej? Pan Redaktor też już odleciał? Cóż, wiem, że dla środowiska piłkarskiego jest to trudne zrozumieć, że punkty w finałach są ważniejsze niż w rundzie zasadniczej, niż w eliminacjiach stąd i trudno zrozumieć, że bardziej obiektywny jest ranking (w piłce trudniejszy do zastosowania, ale...) - metodą prof. Elo, który w "zimnych i chłodno liczonych" szachach przynajmniej dużo bardziej obiektywnie wykazuje siłę gracza. Ten ranking jest i jakoś przystosowany do piłki - i proszę sobie wyobrazić, koszyki MŚ na bazie tego rankingu ustalone, nie wyglądają dużo realniej? Proszę sobie sprawdzić, w sieci ktoś to już umieścił.
Drugi wątek już krótko - ten z polskiej ligi, o trenerach. Otóż, zasadniczo, podobnie jak w sprawach piłkarzy, jestem za pewną promocją polskiego rynku, polskich piłkarzy, polskich trenerów. Do pewnego stopnia jednak. Choćby - dla obrony polskiego rynku domagam się tylko częściowej polskiej promocji. Napływ trenerów lepszych trenerów niż polscy - co przypominał choćby J.M. Bakero, sam niekoniecznie lepszy trener - gwarantuje rozwój polskiego rynku. Tak więc w tle rozważań na temat zmian trenerskich i ten aspekt pozostaje ważny.
17 lis 17 10:30 | ocena:100%
Liczba głosów:1
0%
100%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii