Armenia nie jest taka słaba!

Nie brakuje opinii, że mecz z Armenią, chociaż na wyjeździe w Erewaniu, powinien być spacerkiem. Bo przecież nasza reprezentacja zdecydowanie prowadzi w tabeli, a rywale zajmują w niej dopiero przedostatnie miejsce. Warto jednak przypomnieć, że Ormianie wygrali 3:2 z faworyzowaną Czarnogórą i dorzucili do tego 2:0 z Kazachstanem.

Stadion Slaski dzien otwarty - Mecz wspomnien - POLSKA - ZSRR
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

Dalsze przesłanki do "polskiego" optymizmu? Pomijając już wysokie miejsce w rankingu FIFA, bo ten jest jednak mylący, niezaprzeczalnym faktem jest, że wartość kadry Adama Nawałki pod każdym względem - finansowym, sportowym i wreszcie wynikającym z tego, gdzie kto gra - jest o wiele wyższa od rywali. Mało? To dodajmy, że Armenia boryka się z kłopotami kadrowymi i przeciwko Polakom zagra bez pięciu podstawowych dotąd zawodników.


Opierając się na tych przesłankach nie brakuje więc ludzi, którzy obstawiają u bukmacherów, że Polska będzie się cieszyć z awansu na mundial w przyszłym roku już w czwartek wieczorem. Bo są przekonani, że nasza reprezentacja wygra w Erewaniu, a Czarnogóra zremisuje z Danią. Jeżeli tak się stanie, to rzeczywiście droga do Rosji stanie otworem.

 

Dobrze jednak, że te hurraoptymistyczne nastroje tonuje kapitan biało-czerwonych, czemu dał wyraz na wczorajszej konferencji prasowej. Robert Lewandowski mówiąc, że należy postawić kropkę nad „i”, zastrzegł, że mecz z Armenią wcale nie będzie taki łatwy. Przypomniał bowiem: „Rok temu w starciu z Armenią (2:1 w Warszawie) graliśmy bardzo długo z przewagą jednego zawodnika, ale to nie było łatwe spotkanie. Strzeliliśmy gola dopiero w ostatniej minucie”. Jego autorem był zresztą on sam. Dobrze, że pamięta o tym kapitan, a pewnie i jego koledzy, bo nie da się ukryć, że nie był to dobry mecz w ich wykonaniu.

 

Przyjmijmy jednak optymistyczny wariant, że w czwartek cieszymy się z awansu na rosyjski mundial. Czy to oznacza, że kibice w naszym regionie mogą już zacierać ręce z radości, że jeszcze w tym roku zobaczą polską reprezentację w towarzyskim meczu na Stadionie Śląskim? Długo był taki pomysł, który jakby nabrał realnych kształtów po niedzielnym otwarciu tego obiektu. I nawet rywal był znany - reprezentacja Meksyku. Ale nic z tego, Meksykanie zagrają w Gdańsku, bo jak się okazuje, tak długo i wielkim kosztem (od 1993 roku za 650 milionów złotych) remontowany Śląski nie jest jeszcze gotowy. A lista braków jest szokująco długa: wciąż trwają prace remontowo-wykończeniowe m.in. w strefach mediów, VIP, zawodników, na drogach dojścia do sektorów, parkingach i najbliższym otoczeniu obiektu; w wielu miejscach (sala konferencyjna, loże, strefa zawodników i kioski gastronomiczne) brakuje podstawowego wyposażenia; nie było nawet ławek rezerwowych...

 

Z tego wynika, że mocno wątpliwe jest, by nawet na wiosnę przyszłego roku kadra narodowa zawitała na Śląski.

Z tej samej kategorii