Sędzia w Zabrzu pomoże Sandecji Nowy Sącz?

W środowym wydaniu „Sportu” znów wraca sprawa sędziów nieprzychylnych Górnikowi Zabrze. Żeby zachęcić do lektury tekstu temu poświęconemu, zacytuję jego fragment: „Gdyby nie krzywdzące decyzje sędziego z Warszawy Pawła Raczkowskiego, dziś liderem ekstraklasy byłby nie Lech, a Górnik.

Arka Gdynia - Pogon Szczecin
 fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

Arbiter ze stolicy, w dwóch prowadzonych przez siebie meczach przeciwko Górnikowi z Jagiellonią (1:2) i Cracovią (3:3), podyktował przeciwko zabrzanom cztery rzuty karne, wszystkie w końcówce, pokazał trzy czerwone i 13 żółtych kartek, a do tego na trybuny w meczu w Krakowie odesłał trenerów Marcina Brosza i Marka Kasprzyka”. Prawda, że brzmi mocno? Oczywiście, dowodów na to, że mamy do czynienia z jakąś zmową sędziowskiej kasty - zresztą nie tylko przeciwko zabrzańskiemu klubowi, ale także i Ruchowi Chorzów - nie ma, ale przytoczone fakty i ich interpretacja przez naszych rozmówców wiele mówią.


Dziś Górnik Zabrze w Pucharze Polski podejmuje Sandecję Nowy Sącz i znów pojawia się wątek sędziów. W meldunku z nowosądeckiej ekipy pojawia się bowiem niepokojący sygnał. I znów zacytuję: „Piłkarze Sandecji liczą na sukces z Górnikiem ze względu na… sędziego, który poprowadzi środowy mecz. Rozjemcą jest Bartosz Frankowski z Torunia, który w bieżących rozgrywkach gwizdał dwa mecze w ekstraklasie z udziałem zespołu z Nowego Sącza. To była potyczka w Niecieczy z Arką Gdynia (0:0) oraz w Gdańsku z Lechią (3:2)”.

 

Co jest?! Czyżby wszyscy przeciwko zabrzanom? Cóż, wypada liczyć, że pan Frankowski nie stanie się równie nielubiany, jak wspomniany sędzia Raczkowski i poprowadzi pucharowy mecz wzorowo. A zapowiada się on bardzo ciekawie, bo zmierzą się beniaminkowie ekstraklasy. Przy czym czym Sandecja jest absolutnym nuworyszem w ekstraklasie, bo to jej debiutancki sezon w naszej piłkarskiej elicie. I radzi sobie niewiele gorzej niż tak wychwalany wszędzie Górnik. W tabeli jest zaledwie dwa punkty za zabrzanami; na boisku nie gra może tak widowiskowo jak oni, ale za to skutecznie. Trzeba przy tym pamiętać, że stale gra na... wyjeździe, bo rolę gospodarza zamiast w Nowym Sączu pełni w Niecieczy. Nie powinna więc być zdeprymowana kolejnym wyjazdowym meczem, tym razem przy Roosevelta. Z pewnością jednak po raz pierwszy zagra przed tak żywiołowo reagującą publicznością, która zbiera równie świetne opinie, jak dopingowana przez nią drużyna.
A na koniec przypomnienie, jak obie drużyny grały ze sobą w poprzednim sezonie w I lidze - otóż na remis: 2:0 w Zabrzu dla Górnika i 2:0 w Nowym Sączu dla Sandecji. Dziś remisu być nie może, bo lepszy - choćby po karnych - musi być wyłoniony.

 

Z tej samej kategorii