Straszna formacja prawdziwym postrachem

Polska - Dania
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

Dobrze, że nasza piłkarska reprezentacja nie gra teraz ze... Słowenią. Bo po porażkach siatkarzy i koszykarzy naprawdę należałoby się mocno bać, że mamy do czynienia z jakąs słoweńską klątwą.

Ale na szczęście Słowenii nie ma w ogóle w polskiej grupie eliminacji mistrzostw świata w 2018 roku. Problem w tym, że z Danią też nie mamy najlepszego bilansu i raczej to niewygodny dla nas przeciwnik. Wystarczy spojrzeć na zestawienie dotychczasowych spotkań (ramka obok). To jednak Duńczycy są pod ścianą, bo oni muszą wygrać, a Polacy... chcą i powinni. A w razie porażki jeszcze nic wielkiego się nie stanie.
Nie da się jednak ukryć, że dzisiejsze starcie z Danią jest drugim najważniejszym wyjazdowym meczem Polski w trwających eliminacjach piłkarskich mistrzostw świata 2018. Według Tomasz Kłosa, byłego reprezentanta, a obecnie komentatora, ten pierwszy najważniejszy był z Czarnogórą. „Wtedy wygraliśmy i liczę, że teraz też tak będzie. Jeżeli zdobędziemy trzy punkty w Kopenhadze, to już nikt i nic nie stanie nam na przeszkodzie, aby pojechać na mistrzostwa. Piłkarze doskonale zdają sobie sprawę z wagi tego pojedynku i wiedzą, że są bardzo blisko celu, dlatego jestem spokojny o ich koncentrację, o podejście do tego spotkania. Nie będzie kalkulacji, tylko walka o wygraną” - powiedział były piłkarz.
Nic tylko przyklasnąć jego słowom. Bo jeżeli Polacy pokonają Danię, to już 4 września, kiedy podejmować będą w Warszawie Kazachstan, mogą sobie zapewnić awans do przyszłorocznych mistrzostw świata w Rosji. Zdają sobie z tego sprawę w Danii i dlatego tak obawiają się Polaków, czego wyrazem opinie w duńskich mediach. Ich zdaniem nie tylko Robert Lewandowski jest wielkim zagrożeniem dla ich drużyny, ponieważ w ekipie Adama Nawałki znajduje się co najmniej trzech innych wyjątkowo groźnych piłkarzy. „Na nieszczęście dla nas pasażerami samolotu do Kopenhagi poza gwiazdą Bayernu będą jeszcze super napastnik Arkadiusz Milik, skrzydłowa rakieta Kamil Grosicki i strateg pomocy Piotr Zieliński, tworzący razem bardzo groźny kwartet, a raczej straszną formację 1+3, z którą na stadionie Parken nie będzie żartów” - stwierdzili na przykład eksperci kanału telewizji publicznej DR.
Te słowa uznania muszą cieszyć, bo przecież nie tak dawne były lata, kiedy to prawie nikt w Europie nie bał się polskiej reprezentacji, a wręcz odwrotnie - cieszono się z perspektywy zdobycia łatwych punktów. Miejmy nadzieję, że te czasy już nie wrócą i Polska dalej będzie dla wszystkich prawdziwym postrachem.

 

Z tej samej kategorii