Coraz pełniejsze stadiony

Legia Warszawa - Lechia Gdansk
 fot. Rafal Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

Jednym z argumentów przeciwników obecnego systemu rozgrywek piłkarskiej ekstraklasy, zwanego ESA 37, używanym w dyskusji ze zwolennikami była frekwencja na stadionach.

Ich zdaniem trybuny będą pustoszały, bo wiele spotkań będzie nieciekawych. Na dodatek rozpoczynanie kolejki wiosennej już w lutym miało skutkować niechęcią do oglądania meczów, bo zimno, mokro i tak dalej...
Okazuje się jednak, że jest to bardzo chybiony argument, o czym świadczą fakty. Frekwencja bowiem nie maleje, a wręcz przeciwnie. Ba, wszystko wskazuje, że pobite będą nawet frekwencyjne rekordy. Niedzielne spotkanie w Poznaniu pomiędzy Lechem a ostatnim w tabeli Górnikiem Łęczna - a więc rywalem mało atrakcyjnym obejrzy prawdopodobnie komplet - ponad 40 tysięcy kibiców. Przewidywana wysoka frekwencja to pewnie owoc akcji Lecha, który po raz kolejny zorganizował akcję „Kibicuj z Klasą”, w ramach której młodzież ze szkół czy klubów sportowych wpuszczana jest za darmo. Chętnych było zdecydowanie więcej niż przygotowanych (ponad 15 tysięcy) miejsc. Wysoka frekwencja na poznańskim stadionie to jednak zasługa przede wszystkim świetnych wyników piłkarzy Nenada Bjelicy. W tym roku wygrali już pięć meczów w lidze i jeden w Pucharze Polski.
Na rekord szykują się też w Gdańsku, gdzie w niedzielę miejscowa Lechia gra z Legią Warszawa. Organizatorzy meczu spodziewają się, że obejrzy go 37500 widzów. Dotychczasowy rekord padł 11 kwietnia 2015 roku, kiedy to Lechia pokonała 1:0... Legię. Na trybunach zasiadło wtedy 36500 osób.
Frekwencyjne rekordy cieszą wszystkich - kluby, bo dobrze zarabiają na biletach; organizatora rozgrywek, bo ma towar, który można coraz lepiej sprzedać, a i telewizje, bo transmisje lepiej wyglądają, gdy trybuny są pełne. Oczywiście nie można popadać w przesadny zachwyt, bo są też i odwrotne przykłady, choćby Górnika Łęczna, grającego przy pustych trybunach w Lublinie. Być może byłoby jednak inaczej, mimo wciąż trwającego bojkotu kibiców, gdyby łęcznianie nie grali o przetrwanie, a o mistrzostwo. Inny przykład to pusty ogromny stadion we Wrocławiu, ale tu też piłkarze Śląska nie robią nic, żeby kibiców na trybuny przyciągnąć. A warunek, żeby tak się stało jest jeden i bardzo prosty - wystarczy po prostu wygrywać.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~KibicUżytkownik anonimowy
~Kibic :
No photo~KibicUżytkownik anonimowy
Do autora. Troszkę Pan przesadził. Podał Pan dwa mecze na których było lub będzie więcej niż 10 tysięcy widzów. A co z innymi stadionami. Na meczach Cracovii pusto, na meczach Korony pusto, na meczach Jagielonii pusto, na meczach Piasta pusto, w Lubinie pusto, w Szczecinie pusto. Niestety z frekwencją jest bardzo kiepsko, więc proszę nie pisać o tymże frekwencja na stadionach rośnie.
15 mar 12:23 | ocena:100%
Liczba głosów:6
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
W miastach gdzie kibice nie mają żadnych aspiracji sportowych to ktoś tam idzie a gdzie kibice lubią piłkę nożną trybuny świecą pustkami!
15 mar 15:23 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii