Przez rok będzie musiał się pogodzić z rolą dublera

Wojciech Szczęsny
 fot. AFP  /  źródło: East News

Czy Wojciech Szczęsny, który wczoraj został oficjalnie zaprezentowany jako zawodnik Juventusu Turyn, podjął dobrą decyzję? Pod względem finansowym jak najbardziej. Dotąd w AS Roma, gdzie przebywał na wypożyczeniu z Arsenalu, zarabiał 3 miliony euro rocznie, a w „Starej Damie” ma to być pół miliona więcej.

Na pewno bardzo ucieszy się z tego jego żona, piosenkarka Marina, która będzie mogła pozwolić sobie na jeszcze więcej... zakupów, o czym tak często piszą różnego rodzaju plotkarskie portale. Z pewnością jest to także dla polskiego bramkarza sportowy awans, bo Juventus to jeden z najlepszych klubów w światowym futbolu, który stawia sobie najwyższe wyzwania. Podobnie zresztą jak Szczęsny, który na Instagramie napisał: „Dziś idę dalej, gotowy na nowe wyzwanie w moim życiu...”.
Jest tylko jedno ale - otóż przez rok pan Wojtek będzie musiał się pogodzić z rolą dublera. Nikt bowiem nie ma wątpliwości, że w bramce Juve ciągle numerem jeden będzie 40-letni Gianluigi Buffon, który zapowiedział, że karierę skończy po przyszłorocznych mistrzostwach świata. Włoski golkiper co prawda komplementuje 27-letniego Polaka, twierdząc, że będzie musiał mocno pracować, żeby wygrać z nim rywalizację, ale raczej więcej w tym kurtuazji.
Czy z pozycji dublera, częściej siedząc na ławce rezerwowych niż broniąc, Szczęsny utrzyma pozycję numer jeden w polskiej reprezentacji? Oto pytanie, które jest bardzo ważne w perspektywie zbliżających się decydujących spotkań w eliminacjach mistrzostw świata. Ale to już problem selekcjonera Adama Nawałki i samego Szczęsnego.
Podpisanie przez Polaka kontraktu z Juventusem, choć będzie tam tylko dublerem, jest jednak dla niego wielkim awansem i wyrazem uznania dla jego klasy. W zupełnie odwrotnej sytuacji są inni polscy piłkarze, jego koledzy z reprezentacji, którzy nie tak dawno też podpisali lukratywne kontrakty i... przeżyli ogromne rozczarowanie. Grzegorz Krychowiak nie pojechał nawet z PSG na zgrupowanie w USA i ciągle czeka, gdzie będzie mógł zakotwiczyć, żeby odbudować dawną formę. Odpadło Atletico Madryt i podobno w grę wchodzi teraz Valencia. Maciej Rybus nie zdobył uznania w Lyonie i zapewne wróci do Rosji, z której niedawno tak bardzo chciał „uciec”. Wreszcie okrzyczany wielkim talentem Bartosz Kapustka podczas rocznego pobytu w Leicester City nie zdołał zadebiutować w Premier League i został wypożyczony do niemieckiego Freiburga. Były piłkarz Cracovii liczy, że tam się odbuduje i znów zasłuży na uznanie Adama Nawałki.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~Szpieg szogunaUżytkownik anonimowy
~Szpieg szoguna :
No photo~Szpieg szogunaUżytkownik anonimowy
Autor artykułu nie odrobił zadania domowego. W tej chwili numerem jeden w reprezentacji Polski na bramce jest Łukasz Fabiański, a Maciej Rybus od dwóch dni jest zawodnikiem Łokomotiwu Moskwa.
20 lip 23:42
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii