Swój wystarczy, a może lepiej obcy?

Dla wielu będzie to pewnie nieco zaskakująca informacja - otóż polską reprezentację siatkarzy przez ostatnie 13 lat prowadzili wyłącznie zagraniczni trenerzy. Ostatnim krajowym selekcjonerem był w latach 2003-04 Stanisław Gościniak, którego zastąpił w 2005 roku Argentyńczyk Raul Lozano.

Gruszka
 fot. siatkowka.gkskatowice.e  /  źródło: Materiał prasowy

Po nim kolejno byli: jego rodak Daniel Castellani, Włoch Andrea Anastasi, Francuz Stephane Antiga i wreszcie niedawno zwolniony Włoch Ferdinando De Giorgi. I jeszcze jedna ciekawostka, przed Gościniakiem naszą kadrę narodową prowadzili wyłącznie Polacy. Na koniec taka konkluzja: być może przez ostatnie 13 lat dlatego tak ufaliśmy szkoleniowcom zza granicy, że każdy odnosił spektakularny sukces. Z tej reguły wyłamał się De Giorgi i dlatego tak szybko rozwiązano z nim wciąż obowiązujący kontrakt.
Od kilku tygodni trwają spekulacje kto teraz poprowadzi reprezentację, ale jedno wydawało się pewne, że będzie to Polak. Tak wynikało przynajmniej ze słów prezesa Polskiego Związku Siatkówki, Jacka Kasprzyka, które padły w jednym z wywiadów. „Wśród członków zarządu każdy ma swojego kandydata. Mnie serce nadal podpowiada, żeby to był Polak. Mamy byłych reprezentantów Polski, którzy pracowali z wieloma szkoleniowcami i znakomicie wiedzą, jak wygląda praca od środka. Widziałbym takie trio: Jakub Bednaruk, Piotr Gruszka (na zdjęciu) i Paweł Zagumny. I to w różnych konfiguracjach”.
Czy mówił tak dlatego, że do związku napłynęło siedem zgłoszeń kandydatów - wyłącznie krajowych - chętnych objąć reprezentację? Nie wiadomo, ale przecież od dawna w siatkarskim środowisku istniało silne lobby, uważające, że polską reprezentację powinien prowadzić polski trener. I wykorzystywało każdą okazję do krytykowania metod pracy tych zagranicznych, co być może stało za tym, że niepotrzebnie szybko rezygnowano z nich już po pierwszym niepowodzeniu. Jeżeli jednak ci co uważali, że po 13 latach dominacji „obcych” przyszedł wreszcie czas na „swoich” byli już pewni swego, to mogą się rozczarować. Pojawiła się bowiem zaskakująca kandydatura Belga Vitala Heynena, mającego na koncie wiele sukcesów, który bardzo chce pracować z naszą reprezentacją. Prezes Kasprzyk nie potwierdza, ale i nie zaprzecza. Każe po prostu czekać na rozstrzygnięcie procedury wyboru nowego selekcjonera. A ta może jeszcze potrwać, bo dopiero dziś (25.10.) zarząd PZPS zatwierdzi tryb wyboru trenera. Niektórzy członkowie zarządu przewidują, że nazwisko nowego opiekuna naszej reprezentacji poznamy dopiero na początku przyszłego roku. Czy warto tak długo czekać?

 

Z tej samej kategorii