Rekord transferowy poważnie zagrożony

Jagiellonia Bialystok - Lech Poznan
 fot. Michal Kosc  /  źródło: Pressfocus

Zaintrygowały mnie ostatnio dwie liczby - 4 miliony oraz 8,5 miliona. Imponujące, prawda? Dodam jeszcze, że pierwsza jest w złotówkach, druga w euro. No dobrze, już wyjaśniam o co z nimi chodzi.

Na wczorajszej konferencji prasowej nowy trener Cracovii ujawnił, że właściciel klubu obiecuje 4 miliony złotych na pozyskanie nowych zawodników. Kwota całkiem spora, ale czy można z nią poszaleć nawet na krajowym rynku? Raczej nie i Michał Probierz otwarcie o tym powiedział. Nie obiecał też, że za te pieniądze szybko zbuduje silny zespół. Ale powiedział, a raczej przypomniał, że gdy był trenerem Jagiellonii Białystok, to ten klub sprzedał zawodników w sumie za 14 milionów euro. I być może właśnie to najbardziej przekonało profesora Janusza Filipiaka do związania się z Probierzem, licząc, że z nim zrobi dobry wynik finansowy.
Ale oczywiście nie o tym się głównie mówiło na konferencji w Krakowie przy Kałuży. Bo na pierwszym miejscu przedstawiono założony wynik sportowy, bardzo ambitny, bo awans do europejskich pucharów. Nie od razu, ale i tak szybko, bo w dwa lata. Tak na marginesie, ciekawe dlaczego właśnie ten cel sportowy w Cracovii skusił Probierza, skoro z Jagiellonią mógłby już za tydzień spróbować sił w Lidze Europy w rywalizacji z gruzińskim Dinamo Batumi? I poprawić dotychczasowy wynik sprzed dwóch lat, kiedy to białostoczanie pod jego wodzą odpadli w drugiej rundzie z Omonią Nikozja.
Te cztery miliony - złotówek, przypominam - bardzo blado wyglądają przy 8,5 miliona euro, czyli w przybliżeniu około 35 milionów złotych. Właśnie tyle - podobno - chce zapłacić za Jana Bednarka, obrońcę Lecha Poznań, angielski klub Southampton. A poznaniacy jeszcze się zastanawiają, bo liczą na więcej. Jeżeli jednak się na tyle zgodzą, to i tak pobity zostanie rekord wysokości transferu piłkarza z polskiej ligi do zagranicznej. Ten ciągle należy do Adriana Mierzejewskiego, który latem 2011 roku przeniósł się z Polonii Warszawa do Trabzonsporu. Turcy zapłacili wówczas za niego 5,25 mln euro.
I znów mała dygresja. Mierzejewski, choć tak dużo kosztował, wielkiej kariery nie zrobił. A już na pewno nie zrobił dobrego interesu turecki klub, bo trzy lata później odsprzedał Polaka klubowi z Arabii Saudyjskiej Al-Nasrr za 3,2 mln euro.
Wracając do Bednarka i również Probierza, okazuje się, że na polskich piłkarzach można zrobić dobre interesy. Dobrze by tylko było, żeby i oni, i cały polski futbol też na tym dobrze wychodzili. Bo nie brakuje jednak przykładów, że młodzi i utalentowani gracze sprzedani za duże pieniądze zwyczajnie się gubią na europejskich stadionach.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~gigiUżytkownik anonimowy
~gigi :
No photo~gigiUżytkownik anonimowy
jak mierzejewski najdroższy???
a kapustka?
24 cze 09:18
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii