Drzwi do kadry otwarte

Trening przed meczem Polska - Czarnogora
 fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

Jeżeli ktoś myślał, że Adam Nawałka dwa najbliższe spotkania towarzyskie z Urugwajem i Meksykiem wykorzysta na sprawdzenie tak zwanego zaplecza reprezentacji, to mógł się srogo rozczarować. Bo też w gronie 19 piłkarzy powołanych z lig zagranicznych są praktycznie wszyscy ci, którzy wywalczyli awans na mundial w Rosji.

Nie może być niespodzianką obecność wśród nich Artura Boruca, bowiem ten zasłużony bramkarz skończył reprezentacyjną karierę i zostanie oficjalnie pożegnany. Na mistrzostwa świata na pewno nie pojedzie. Pewnym zaskoczeniem może być zastąpienie Łukasza Teodorczyka Mariuszem Stępińskim. Ale ten pierwszy ma obecnie zdecydowanie słaby okres w swojej karierze, a drugi z kolei po „dołku”, kiedy nie grał w FC Nantes, jakby odżywał w Chievo Veroan. Być może selekcjoner chce go sprawdzić tak na wszelki wypadek, bo przecież nie wiadomo, co będzie z Arkadiuszem Milikiem.
Nie zaryzykował więc Nawałka, wysyłając powołania na zagraniczne adresy. Czy stanie się tak w przypadku tych krajowych? Odpowiedź poznamy jutro, kiedy ogłoszona zostanie lista zawodników wezwanych z krajowych klubów. Spekulacje wokół tego, kto się na niej znajdzie, są mocno zaawansowane. Wielu, między innymi i naszych łamach, stawia na to, że szeroką ławą do kadry wejdą zawodnicy ekstraklasowej rewelacji, czyli lidera z Zabrza. Nazwisk podpowiadanych Nawałce jest sporo, a że ten darzy sympatią klub z Roosevelta, to może rzeczywiście jest coś na rzeczy. Zdaniem innych na sprawdzenie w reprezentacji obok Roberta Lewandowskiego - nawet bardziej niż wymieniony wyżej Stępiński - zasłużył Jakub Świerczok, zdobywca 9 goli dla Zagłębia Lubin. Ale przecież trzeba brać pod uwagę, że Nawałka ma też już kilku „krajowych”pewniaków, jak chociażby Michała Pazdana, Krzysztofa Mączyńskiego czy nawet Macieja Makuszewskiego. Tak więc miejsc dla zawodników z naszej ligi jest raczej niewiele. Trzeba jednak mieć też w pamięci deklarację selekcjonera, wygłoszoną już po wywalczeniu awansu na mundial: „Bazujemy na sprawdzonej grupie zawodników, ale drzwi do kadry cały czas są otwarte”...
Pytanie tylko - jak szeroko są otwarte i dla kogo? Bo przecież w zagranicznych klubach jest jeszcze kilku zawodników, sprawdzanych już kiedyś przez Nawałkę, którzy stracili miejsce w reprezentacji, ale pewnie nie nadzieję na to, że mogą je odzyskać. A najlepszym przykładem właśnie Mariusz Stępiński. Zapowiada się więc bardzo ciekawa rywalizacja między tymi z rodzimej ekstraklasy a występującymi za granicą. Bo przecież gra w reprezentacji, na dodatek w mistrzostwach świata, to znakomity wpis w piłkarskie CV, który bardzo pomaga przy ewentualnych transferach. A najlepszym tego przykładem ostatnie mistrzostwa Europy we Francji, po których po Polaków chętnie sięgnęły znane europejskie kluby.

 

Z tej samej kategorii