O czym będzie się mówiło

Gdzie te czasy, że w piłkarskiej ekstraklasie niemal w każdej kolejce były śląskie derby - małe i wielkie... Młodsi fani futbolu pewnie nawet nie są w stanie sobie wyobrazić, że kiedyś - oj, dawne to lata! - połowa drużyn w najwyższej klasie rozgrywkowej była z województwa śląskiego.

GORNIK ZABRZE - PIAST GLIWICE
 fot. Lukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Teraz jest ich ledwie dwie. I nie zanosi się na powiększenie stanu posiadania, wystarczy popatrzeć na I-ligową tabelę...

 

W najbliższej kolejce ekstraklasowej dojdzie do derbowego meczu najbliższych sąsiadów, ale tylko geograficznie, bo w tabeli dzieli je przepaść. Górnik Zabrze jest liderem z dorobkiem 19 punktów i podejmować będzie przedostatniego Piasta, mającego zaledwie 8 pkt.

 

Mimo wszystko zapowiada się ciekawy mecz, o którym trener Górnika Marcin Brosz powiedział: „Pojedynki z sąsiadami zawsze wywołują dodatkowe emocje. Przed derbami się o nich mówi, chciałbym, żeby i po spotkaniu wiele było rozmów w kontekście dobrej gry, mnóstwa sytuacji i emocji”.

 

Trener gliwiczan Waldemar Fornalik na pewno uważa tak samo, ale chciałby, żeby się mówiło o przełamaniu przez jego zespół fatalnej passy. A na pewno nie chciałby, żeby była powtórka wyniku sprzed prawie dwóch lat, kiedy to w ostatnim meczu Górnika i Piasta w ekstraklasie było 5:2 dla zabrzan. Było to jednak wtedy niejako pyrrusowe zwycięstwo, bo na koniec sezonu (w 2016 roku) Piast zdobył wicemistrzostwo Polski, a Górnik spadł do pierwszej ligi. Za wcześnie mówić, co zdarzy się wiosną 2018 roku, kiedy to ekstraklasa będzie finiszować, ale - póki co - zanosi się na odwrotny scenariusz.

 

Będzie się więc mówiło o tym, co się zdarzyło w lidze, ale bardzo krótko, bo na plan pierwszy wyjdzie reprezentacja. Przed nią bowiem dwa ostatnie mecze eliminacji mistrzostw świata, z Armenią na wyjeździe i z Czarnogórą na Stadionie Narodowym w Warszawie.

 

Jeszcze kilka miesięcy temu nie byłoby powodów do niepokoju, ale po niedawnej klęsce w Kopenhadze z Danią ten musiał się pojawić. A zrobił się jeszcze większy po fatalnej kontuzji Arkadiusza Milika i niezbyt udanych ostatnich występach filarów kadry Adama Nawałki w meczach Ligi Mistrzów. Robert Lewandowski niewiele pomógł Bayernowi Monachium, by ten uniknął lania (0:3) w Paryżu. Łukasz Piszczek w Borussii Dortmund też nie błyszczał w spotkaniu przeciwko Realowi Madryt, zakończonym porażką 1:3. A Kamil Glik popełnił fatalne błędy i był współwinny dwóch straconych goli przez jego Monaco w przegranym 0:3 meczu z Porto.

 

Będzie się więc dużo mówiło o tym, co zrobi Adam Nawałka, żeby nasza reprezentacja już po meczu z Armenią - oczywiście wygranym - mogła świętować awans na mundial w Rosji. A jeżeli tak się stanie, to dopiero będzie się mówiło!

 

Z tej samej kategorii