„Lewy” przemówił

Robert Lewandowski
 źródło: Reuters

Zapewniam wszystkich, że nie prowadzę żadnych rozmów z Realem Madryt - mówi dziennikowi "Sport Bild" Robert Lewandowski.

Wczoraj w tym miejscu dziwiłem się nieco, że Robert Lewandowski milczy, choć wokół niego trwa istna burza medialna, związana z ewentualnym przejściem do Realu Madryt. Nie sądzę, by piłkarz Bayernu Monachium czytał moje wywody, ale faktem jest, że jednak zabrał głos w swojej sprawie. W wypowiedzi dla niemieckiego dziennika „Sport Bild” zdecydowanie odciął się od tych spekulacji. „Co roku jest to samo. Zapewniam wszystkich, że nie mam żadnego kontaktu i nie prowadzę żadnych rozmów z Realem Madryt”.

 

Czy sprawa jest więc jasna? Ha, ha - już słyszę te komentarze, że jak odchodził z Dortmundu do klubu ze stolicy Bawarii, to też tak mówił... Zostawmy jednak to wszystko czasowi, bo ten pokaże jaka będzie prawda. Skoro jednak „Lewy” przemówił w jednej sprawie, to może uczyni to i w innej, aczkolwiek w sposób, w którym przecież jest najlepszy, czyli zacznie wreszcie strzelać bramki. Bo w tym temacie ostatnio jakby mocno zamilkł. Okazję będzie miał już dzisiaj w Zagrzebiu, gdzie jego Bayern gra ostatni grupowy mecz Ligi Mistrzów z Dinamem. A ostatniego swojego gola Polak strzelił właśnie w tych rozgrywkach, w których z dorobkiem pięciu trafień jest wiceliderem za Cristiano Ronaldo (7 goli), którego zresztą miałby - według owych spekulacji - zastąpić w Realu. Ma więc podwójną motywację.

 

Lewandowski goni Ronaldo, a tu niespodziewanie na krajowym podwórku znalazł się ktoś, kto przegonił naszego piłkarza w europejskiej klasyfikacji „Złotego buta” dla najskuteczniejszego strzelca w krajowych rozgrywkach. To Nemanja Nikolić z Legii Warszawa. Prowadzi w niej Gabończyk Pierre-Emerick Aubameyang z Borussii Dortmund (17 bramek daje mu 34 punkty), przed Brazylijczykiem Aleksem Texeirą z Szachtara Donieck (22-33) i Nikoliciem (20-30). Kapitan naszej reprezentacji z 14 bramkami i 28 punktami jest w niej piąty.
Węgierski napastnik z Legii pobił już zresztą „Lewego” w innej kategorii, bo gdy ten zostawał królem strzelców polskiej ekstraklasy w 2010 roku, miał na koncie zaledwie 18 trafień. Ba, zanosi się na to, że Nikolić może przejść do historii polskiego futbolu, gdyż za nim co prawda 19, ale przed nim jeszcze 18 spotkań.

 

A jak się okazuje, w XXI wieku najlepszym strzeleckim wynikiem legitymuje się Tomasz Frankowski, mając w 2005 roku 25 bramek. Ba, Węgier może nawet doścignąć - pod warunkiem dalszego regularnego zdobywania bramek - legendarnego Henryka Reymana, który z 37 trafieniami jest najlepszym strzelcem w historii naszej ligi, a za nim Ernest Wilimowski - 33 i Józef Kohut - 31 goli.

Z tej samej kategorii