O wyższości prawdy nad kłamstwem

Trening Ruchu Chorzow
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

Najgorsza prawda lepsza niż kłamstwo - to powiedzenie dobrze chyba oddaje to, co dzieje się wokół Ruchu Chorzów.

Przy okazji pozdrawiam naszych czytelników, którzy często dzwonią z pretensjami, że tyle piszemy o „Niebieskich”, przedstawiając ich w złym świetle, a przecież inne kluby też mają kłopoty. Piszemy, bo chcemy dla klubu z Cichej jak najlepiej, a nie w intencji - jak pewnie podejrzewają - dokopania mu.


O wyższości złej prawdy nad pięknym kłamstwem przekonują słowa prezesa Janusza Patermana wypowiedziane na wczorajszej konferencji prasowej, na której przedstawiono nowy sztab Ruchu - Krzysztofa Warzychę i jego asystentów, Wojciecha Grzyba i Greka Giorgiosa Papalamprou. Po raz kolejny potwierdził bowiem fatalną kondycję finansową. „Zastałem klub bez złotówki. Zrobiono nam 15 zajęć komorniczych. Ciężko się pracuje w takich warunkach” - powiedział działający od marca sternik „Niebieskich”. I ujawnił jeszcze jeden, mało dotąd znany kłopot. Otóż Ruch przegrał w UEFA spór z 1. FC Nuernberg w kwestii zapłaty pół miliona euro za napastnika Mariusza Stępińskiego po sprzedaniu go do francuskiego Nantes. I dobrze, bo przecież lepsza najgorsza prawda niż kłamstwo. Czy to pomoże w przełamaniu kryzysu, to już inna sprawa. Paterman ma na to pomysł - podwyższenie kapitału w spółce - ale na to musi się zgodzić miasto. Bez tego pewnie będzie kłopot z otrzymaniem licencji na grę w ekstraklasie...

 

Zostawmy na boku kwestie finansowe, bo najpierw Ruch musi się w niej utrzymać, grając na boisku. A będzie to szalenie trudne. Aczkolwiek Waldemar Fornalik, żegnając się po meczu z Lechem powiedział: „Zostawiam Ruch na miejscu gwarantującym utrzymanie w ekstraklasie...”. Zabrzmiało jak złośliwość, ale - patrząc na tabelę - jednak prawdziwie. Z Fornalikiem, kolegą z boiska przecież, bardzo chce się spotkać nowy szkoleniowiec, bo popularny „Gucio” dał do zrozumienia, że jednak spalonej ziemi w Chorzowie nie zastaje. - Śledziłem grę Ruchu, znam drużynę. Wierzę, że się utrzymamy. Inaczej bym nie przyjeżdżał. Sportowo nie jesteśmy gorsi od rywali w ósemce - powiedział wczoraj dziennikarzom. Przekonany jest o tym też Wojciech Grzyb, mówiąc: - Efekt „nowej miotły” może zadziałać. Ja na miejscu piłkarzy zakasałbym rękawy...”.

 

Optymizm nowego sztabu szkoleniowego wspiera też symulacja dokonana przez EkstraStats na podstawie wyników z fazy zasadniczej, według której do pierwszej ligi spadną Górnik Łęczna i Śląsk Wrocław. A jak będzie, przekonamy się 2 czerwca, kiedy rozegrana zostanie ostatnia kolejka w grupie spadkowej.

Z tej samej kategorii