Polski klub 20 lat czekał na Ligę Mistrzów, powrót był jednak fatalny

Czy będzie powtórka z 2007 roku, kiedy to Legia Warszawa po zamieszkach swoich kiboli w Wilnie została na dwa lata wykluczona z europejskich pucharów?

Liga Mistrzów w Warszawie
 /  fot. Paweł Andrachiewicz  /  źródło: Pressfocus

Czy będzie powtórka z 2007 roku, kiedy to Legia Warszawa po zamieszkach swoich kiboli w Wilnie została na dwa lata wykluczona z europejskich pucharów? Może aż tak drastycznej kary ze strony UEFA nie będzie, ale kary finansowe i to bardzo dotkliwe są pewne. Jeszcze dotkliwszą sankcją byłoby zamknięcie stadionu dla kibiców podczas najbliższego kolejnego meczu Ligi Mistrzów przy Łazienkowskiej, bo z najbardziej atrakcyjnym grupowym rywalem, Realem Madryt.
O pewnych i surowych karach przekonany jest prezes PZPN Zbigniew Boniek. „Najbardziej niepokoi mnie nie to, co stało się na boisku, a to, co działo się poza murawą. [...] UEFA ma odpowiednich ludzi, którzy zbadają całą sprawę. Aż się boję pomyśleć, co się może stać. Proszę nie pytać mnie, co grozi Legii, bo to nie jest moja działka. Największy problem stanowi fakt, że u nas ma miejsce coś, co później w oczach całej Europy jest żenujące” - to jego wypowiedź po środowym meczu. Dla niego to również w pewnym sensie osobista porażka, bo nieraz występował w obronie kibiców - podkreślmy mocno, KIBICÓW, nie chuliganów - postulując choćby zezwolenie na specjalne oprawy łącznie z odpalaniem rac. Ciekawe, czy dalej tak uważa.
Bo pierwszy w Polsce po 20 latach mecz Ligi Mistrzów z kompletem widzów na trybunach miał wspaniałą oprawę i na wszystkich zrobił wielkie wrażenie. Imponująca była sektorówka z napisem „Guess who’s back?” („Zgadnijcie, kto wrócił?”) z logo Legii, nawiązująca do powrotu klubu z Łazienkowskiej do Champions League. Powrót pod względem sportowym był wielką kompromitacją, ale jeszcze większą było zachowanie części - pewnie niewielkiej, ale najbardziej widocznej - publiczności. I race były najmniejszym problemem, zdecydowanie większym było skandowanie różnego rodzaju haseł oraz atak na trybunę z kibicami Borussi, powstrzymany po interwencji policji.
Zwróciły na to uwagę niemieckie media, które informowały o atmosferze nienawiści pod adresem kibiców i piłkarzy Borussi panującej w sektorach opanowanych przez tak zwanych ultrasów Legii. Symptomatyczna była wypowiedź znakomitego przed laty niemieckiego bramkarza, a obecnie eksperta telewizji ZDF, Olivera Kahna, który tak jednym zdaniem opisał wydarzenia na warszawskim stadionie: „Wchodzisz, super atmosfera, cały stadion ludzi, a później wychodzi taka banda ogórków...”.
Długo czekaliśmy na wejście polskiego klubu do najbardziej eleganckiego w Europie piłkarskiego salonu. Wejście było jednak fatalne i pewnie szybko zostaniemy z niego wyproszeni.

Z tej samej kategorii