Dajcie spokój Milikowi!

Polska Niemcy EURO 2016
 źródło: Reuters

Niektóre wpisy w mediach społecznościowych pod adresem napastnika reprezentacji są nienawistne. A przez to obrzydliwe.


Po meczu z Niemcami Arkadiusz Milik śmiało może powtórzyć słynny już bon mot swojego reprezentacyjnego kolegi Jakuba Wawrzyniaka. Brzmiał tak: „W sumie mierzyłem się z nimi trzykrotnie: raz wygraliśmy, raz zremisowaliśmy, raz nie pozwoliłem, żebyśmy wygrali”. Chodziło o kiks obrońcy w meczu w Gdańsku, po którym Niemcy wyrównali na 1:1. Milik grał już z naszymi sąsiadami czterokrotnie i raz przyczynił się swoim golem do historycznego, pierwszego zwycięstwa. Na stadionie w Saint-Denis mógł nam dać drugą wygraną, ale swoimi nieudanymi strzałami „nie pozwolił”, żeby Polska wygrała. Skończyło się na bezbramkowym remisie, który przecież i tak jest dobrym wynikiem w kontekście przebiegu całego meczu, a zwłaszcza gdy patrzy się na tabelę grupy C.
Jest tak dzięki temu, że drużyna Adama Nawałki wygrała 1:0 z Irlandią Północną po golu Milika właśnie. Wtedy był bohaterem, chwalonym za skuteczność. Wcześniej strzelił też trochę bramek w eliminacjach, dzięki którym Polacy w ogóle grają na Euro. Po czwartkowym meczu dla wielu komentatorów i analityków jakby przestało się to jednak liczyć, dając im okazję do potężnej krytyki. Oczywiście, mają do tego prawo, bo pochodzący z Tychów Arek zagrał słabo. Kto jednak dał prawo tym, którzy w tak zwanej „sieci”, głównie w mediach społecznościowych, zwyczajnie obrażają go jako człowieka. Złośliwe to mało powiedziane, te wpisy i komentarze są po prostu obrzydliwe i nienawistne. I nie można ich skwitować stwierdzeniem, że raz się jest bohaterem, a raz zerem...
Coś o tym wie Michał Pazdan, o którym po meczu z Niemcami też było bardzo głośno, ale w pozytywnym słowa znaczeniu. Jego interwencje ratowały bowiem naszą reprezentację przed stratą goli. Ale przed wyjazdem do Francji nie brakowało głosów, że nie powinien być dla Nawałki pierwszym wyborem przy ustawianiu defensywy. Bo grał niepewnie w ostatnich towarzyskich meczach, a nawet w wygranym spotkaniu z Irlandią Północną popełnił kilka błędów. Polski selekcjoner znany jest jednak z konsekwencji i z tego, że nie poddaje się sugestiom z różnych stron. Nie tylko zresztą w przypadku Pazdana, ale chociażby i Krzysztofa Mączyńskiego, który również wielu „znawców futbolu” nie przekonuje, ale przecież w drużynie jest cennym ogniwem.
Dlatego można być pewnym, że Milik wyjdzie w podstawowym składzie na mecz z Ukrainą. I bardzo dobrze, bo jego walorem jest to, że potrafi znaleźć się w polu karnym i stworzyć we współpracy z Robertem Lewandowskim znakomite okazje do oddania strzału. A że nie zawsze trafia do siatki? Cóż, we Francji zdarza się to znacznie większym gwiazdom od niego.

Z tej samej kategorii