Ekstraklasa może tylko zazdrościć

Nigdzie na piłkarskich stadionach, nawet w ekstraklasie, nie przybywa widzów. Ale Tychy to jakby inna bajka.

STADION GKS TYCHY ZDJECIE ILUSTRACYJNE
 fot. Lukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus


Po reprezentacyjnej przerwie wracamy na ekstraklasowe boiska, na których dzieje się sporo ciekawych rzeczy. Sądzić by więc można, że kluby mogą liczyć na dobrą frekwencję, a co za tym idzie - na zwiększone wpływy do kasy. Z tym bywa jednak różnie, żeby nie napisać - nie za dobrze. Bo okazuje się, że widzów na stadionach wcale nie przybywa. Nawet na tym, na którym gra rewelacyjny i nieoczekiwany lider, czyli w Gliwicach.

 

Dla ilustracji tego faktu taka ciekawa statystyka mówiąca, jakie mecze w województwie śląskim wzbudziły dotąd największe zainteresowanie. Teraz proszę trzymać się mocno - dwie pierwsze pozycje zajmują te w Tychach, gdy II-ligowy GKS podejmował Polonię Bytom i Znicz Pruszków. Odpowiednio 8179 i 7761, a dopiero za nimi ekstraklasowy Ruch Chorzów z liczbą 7431 widzów podczas meczu z Podbeskidziem oraz Piast z Legią Warszawa - 7310.

 

A w ten weekend tyski GKS ma zamiar zdeklasować wszystkich w tym zestawieniu. Jak donoszą z tego klubu, na meczu z Rakowem (12 września) na trybunach może zasiąść nawet ponad 10 tysięcy osób! Gdyby tak się stało, to nawet Wielkie Derby Śląska (Ruchu z Górnikiem) - też w ten weekend - nie będą się mogły równać pod tym względem. Na Cichej spodziewają się bowiem 8300 fanów. Mogło być ich 9300, ale wojewoda nie zgodził się na obecność kibiców z Zabrza ze względów bezpieczeństwa. A z powodu jakiegoś tam punktu w ustawie o bezpieczeństwie imprez masowych tych biletów nie można sprzedać innym chętnym, których ponoć nie brakuje. Bezsens? Tak, ale takich w tejże ustawie mamy wiele.

 

Wróćmy jednak do tyskiego fenomenu. Skąd ta chęć na oglądanie zespołu, który przecież spadł z I ligi i zawiódł oczekiwania swoich fanów? Czyżby to tylko moda na bywanie na nowym stadionie? Czy też może mądra polityka klubu sprzedającego bilety po rozsądnych cenach (10 i 5 złotych)? W dużej mierze pewnie tak, ale - o czym kiedyś pisał mój redakcyjny kolega - w jeszcze większym stopniu wpływ ma to, że Tychy są miastem, w którym jest wielkie zapotrzebowanie na sport. Przecież tu bite są też rekordy frekwencji na lodowisku podczas meczów hokeistów.

 

Trochę fantazjując, można sobie wyobrazić, że jeżeli tyscy piłkarze zameldują się w ekstraklasie - co powinno się przecież kiedyś stać - to nawet 15-tysięczne trybuny nowego stadionu okażą się za małe.

 

Dlatego w Chorzowie mogą sobie pluć w brodę, że tak długo tylko dyskutują o nowym stadionie, bo gdyby już był, to ten najbliższy mecz „Niebieskich” z zabrzanami z pewnością pobiłby tyski rekord frekwencji.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
Prosta kalkulacja poco grać?Trochę reklamy paru idiotów i kasa leci!
11 wrz 15 08:31 | ocena:100%
Liczba głosów:1
0%
100%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~blady joeUżytkownik anonimowy
~blady joe :
No photo~blady joeUżytkownik anonimowy
Bo tu są TYCHY a nie Gliwice czy Chorzów
12 wrz 15 10:00
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~tUżytkownik anonimowy
~t
No photo~tUżytkownik anonimowy
do ~Janek:
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
11 wrz 15 08:31 użytkownik ~Janek napisał
Prosta kalkulacja poco grać?Trochę reklamy paru idiotów i kasa leci!
Oszołomom mówimy stanowcze NIE !
11 wrz 15 09:12 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii