Czy pesymiści mieli rację, a stadiony zbudowane na wyrost?

Stadion w Zabrzu
 źródło: Pressfocus

Cztery lata po oddaniu stadionów na Euro 2012 warto wrócić do pytania: dla kogo je zbudowano i czy wydane na nie pieniądze były wyrzuconymi w błoto?

Przed i po piłkarskim Euro 2012 intensywna była dyskusja wokół budowanych w naszym kraju nowych stadionów. Prześcigano się w podawaniu, ile to milionów złotych poszło na te „kaprysy”. I zadawano pytanie: dla kogo te molochy? Aczkolwiek obiekty w Gdańsku, Poznaniu czy Wrocławiu - pomijam Narodowy w Warszawie, bo to inna bajka - musiały mieć ponad 40 tysięcy miejsc, bo taki był po prostu wymóg UEFA. Mniej po prostu mieć nie mogły. Cztery lata po oddaniu tych stadionów warto wrócić do pytania: dla kogo je zbudowano? Czy wydane na nie pieniądze były wyrzuconymi w błoto?
Gdyby spojrzeć na frekwencję podczas meczów ligowych, to rzeczywiście odpowiedź musiałaby potwierdzać obawy pesymistów. Bo tylko Lech ma na trybunach przyzwoitą średnią widzów, około 16 tysięcy, gorzej jest w Gdańsku - trochę ponad 12 tysięcy, a już tragicznie we Wrocławiu - niecałe 8 tysięcy. Przypomnijmy - każdy ze stadionów w tych miastach ma ponad 42 tysiące miejsc. Liderem frekwencji jest Legia, bo na Łazienkowską - ten stadion z 31 tysiącami miejsc nie był jednak gospodarzem Euro 2012 - niemal regularnie przychodzi 20 tysięcy ludzi.
A teraz ciekawostka - które ekstraklasowe kluby miały najwyższy procent frekwencji jesienią? Podbeskidzie 72 procent! Tyle że stadion w Bielsku-Białej ma 7 tysięcy miejsc. Potem jest Górnik Zabrze około 70 procent, ale wtedy gdy grał jeszcze przed oddaniem trzech nowych trybun, mogąc przyjąć tylko 6 tysięcy kibiców. I ostatnie miejsce na podium dla Ruchu Chorzów - 68 procent. Ale o ciasnym stadionie przy Cichej - nomen omen - lepiej ciszej, bo nie wiadomo, czy zostanie dopuszczony na kolejny sezon.
Jaki z tego wniosek? Patrząc choćby na Wrocław, taki mianowicie, że stadiony w Polsce budowane są na wyrost. Czy jednak na pewno? We wczorajszym wydaniu „Sportu” była ciekawa informacja, że w porównaniu z jesienią na wiosnę frekwencja na polskich stadionach rośnie i już dwukrotnie osiem spotkań w jednej kolejce obejrzało ponad 90 tysięcy widzów. I jesteśmy coraz bliżsi tego, że „pęknie” setka. Bo ludzie w Polsce coraz chętniej chodzą na ligowe mecze; tak jest w Warszawie i Poznaniu. Tak będzie też zapewne we Wrocławiu, a i w Krakowie oraz Zabrzu, pod warunkiem, że Śląsk, Wisła i Górnik zaczną wreszcie wygrywać. Bo zwycięstwa i dobra gra ulubieńców przyciągają najbardziej, ale też istotny jest fakt, że stadiony w naszym kraju są coraz ładniejsze i wygodniejsze. I wreszcie ostatnia rzecz - chyba jednak sprawdza się system rozgrywek, zakładający podział na grupy mocniejszą i słabszą. Mecze są bowiem coraz bardziej istotne dla układu tabeli i przy tym zwyczajnie ciekawe.
Zatem nie pozostaje nic innego, jak zaprosić na emocje, które zapewni nam zaczynająca się dziś 27. kolejka w ekstraklasie.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
Wszyscy sądzili ze wybudują stadiony i ludzie będą walić na każdy mecz.....tylko prawdziwi kibice chcą tez jako takiego poziomu a nie to co teraz jest!
11 mar 16 17:49 | ocena:100%
Liczba głosów:3
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~kibicUżytkownik anonimowy
~kibic :
No photo~kibicUżytkownik anonimowy
Na jutrzejszy mecz Cracovia-Legia przyjdzie komplet - blisko 15 tys. kibiców.
11 mar 16 19:24 | ocena:50%
Liczba głosów:2
50%
50%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
do ~kibic:
No photo~kibicUżytkownik anonimowy
11 mar 16 19:24 użytkownik ~kibic napisał
Na jutrzejszy mecz Cracovia-Legia przyjdzie komplet - blisko 15 tys. kibiców.
Europa zachwycona takim wyczynem.
11 mar 16 19:56 | ocena:50%
Liczba głosów:2
50%
50%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii