Sobota będzie dla wielu klubów dniem prawdy

Gornik Zabrze - Podbeskidzie Bielsko Biala
 fot. Lukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Po dzisiejszej kolejce ligowej, ostatniej w fazie zasadniczej, pewnie znów z wielką siłą wrócą pytania i wątpliwości dotyczące obowiązującego już trzeci sezon systemu rozgrywek. Jego przeciwnicy i zwolennicy mocno "okopią" się na swoich pozycjach.

Przed dzisiejszą kolejką w Lotto Ekstraklasie, ostatnią w fazie zasadniczej, znów z wielką siłą wróciły pytania i wątpliwości dotyczące obowiązującego już trzeci sezon systemu rozgrywek. Bo też sobota będzie dla wielu klubów swoistym dniem prawdy. Co prawda większość już poznała swoje role do odegrania w dodatkowej 7-kolejkowej rundzie - albo stoczą morderczy bój o utrzymanie, albo prestiżową rywalizację o miejsca na podium i start w europejskich pucharach. Została jednak piątka drużyn, która jutro będzie walczyła o trzy wolne miejsca w górnej połowie tabeli, gwarantujące bezpieczny byt.


Co to oznacza, najlepiej dowodzi przykład Podbeskidzia Bielsko-Biała z ubiegłego sezonu. Klub ten przeżył bowiem istną huśtawkę - od euforii do rozpaczy. Po 30 kolejkach był już bowiem w bezpiecznej ósemce, żeby po decyzji pozaboiskowej - wycofaniu protestu przez Lechię Gdańsk - znaleźć się w dolnej połowie tabeli, a w górnej zastąpił go Ruch Chorzów. Co skończyło się dla bielszczan katastrofalnie - degradacją. I wygląda na to, że trudno im będzie wrócić do elity z I-ligowej banicji.


Krytycy ESA 37 zwracają właśnie przede wszystkim uwagę na „drobiazgi”, które wypaczają sens sportowej rywalizacji i sens zdobywania punktów, a później ich dzielenia. I właśnie w sobotę może dojść do pewnego absurdu w meczu Zagłębia Lubin (walczy o grupę mistrzowską) i Śląska Wrocław (skazanego już na grę o utrzymanie). Otóż ewentualny remis w tym meczu wcale nie oznacza, że oba będą miały po punkcie. W wyniku dzielenia, owszem, będą go mieli w fazie finałowej lubinianie, ale wrocławianie już nie. A przecież każdy punkt wniesiony do następnej fazy może mieć ogromne znaczenie.


Nie da się więc ukryć, że sobotnia kolejka przysporzy systemowi ESA 37 kolejnych krytyków, choć może i zwolenników. Dla pierwszych jest on bowiem całkowicie zły i wypaczający rywalizację; dla drugich zaś dowodem, że wpływa jednak na jej uatrakcyjnienie. I wszyscy będą mieli jak najbardziej racjonalne argumenty przeciw i za. W zależności od tego dla kogo ta ostatnia kolejka będzie szczęśliwa lub niepomyślna. Jedno nie ulega wątpliwości - trwająca od pewnego czasu dyskusja nad zmianą tego systemu nabierze jeszcze większej dynamiki.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~SoloUżytkownik anonimowy
~Solo :
No photo~SoloUżytkownik anonimowy
Ogólnie system rozgrywek z podziałem na grupę mistrzowską i spadkową jest do luftu! Wielkiego LUFTU!!!
Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłyby awanse i degradacje zimą oraz latem również z barażami zespołów, a nie jak dotychczas tylko w czerwcu. Dwa ostatnie zespoły "z automatu" zostałyby zdegradowane z ekstraklasy, a na ich miejsca awans uzyskiwałyby dwa czołowe zespoły z I ligi. Natomiast szansę awansu zachowałyby jeszcze zespoły z 3 i 4 miejsca w I lidze rozgrywając baraże z zespołami 4 i 3 "od końca" z ekstraklasy. Rotacja klubów tylko uatrakcyjniłaby rozgrywki ligowe, a częstotliwość gier, praktycznie dwa razy w tygodniu, a nawet częściej wyeliminowałaby korupcję i ustawianie meczów. Po prostu nie byłoby czasu na analizy i tego typu niesportowe zachowania.
22 kwi 18:20 | ocena:100%
Liczba głosów:1
0%
100%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii