Wiosna się zbliża, czyli królestwo za napastnika

Dowodem na zbliżanie się wiosny - przynajmniej piłkarskiej, zaczynającej się przecież już 10 lutego - są transferowe newsy, te jak najbardziej prawdziwe i z prawdą mające mało wspólnego.

Vamara Sanogo
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Zima powoli zbliża się do końca. Skąd taka teza, skoro za oknami mróz i całkiem sporo śniegu i na dodatek teraz bryluje mistrz skoków narciarskich Kamil Stoch? Wygrywa przecież konkurs za konkursem i wraz z kolegami - bo drużynę też mamy na medal - ściąga na skocznie komplety widzów, a przed telewizory miliony Polaków, którym wcale nie dość jego zwycięstw. I oby tak było do mistrzostw świata w Lahti na przełomie lutego i marca. Szkoda tylko, że „Rakieta z Zębu” jest osamotniona, jeżeli chodzi o polskie sukcesy w zimowych dyscyplinach. Może dołączy do niego Justyna Kowalczyk, która odpuściła zawody Pucharu Świata i szykuje szczyt formy na Lahti? A jak ona coś sobie założy, to jest duże prawdopodobieństwo, że coś z tego wyjdzie. Coraz mniej za to nadziei na miłe niespodzianki ze strony polskich reprezentantów w biathlonie, łyżwiarstwie szybkim, o innych dyscyplinach zimowych już nie wspominając.
Wróćmy jednak do udowodnienia tezy postawionej na początku tego tekstu, czyli zbliżającym się końcu zimy. Przede wszystkim rozpoczął się ruch na boiskach piłkarskich i prawie nie ma dnia bez sparingowych meczów. Coraz więcej drużyn udaje się też na tradycyjne zgrupowania do „ciepłych” krajów, gdzie sprawdzają się na tle silnych i bardzo silnych rywali. Jak chociażby Piast Gliwice, którego przetestował sam mistrz Rosji. I takich informacji będzie coraz więcej.
Koronnym dowodem na zbliżanie się wiosny - przynajmniej piłkarskiej, zaczynającej się przecież już 10 lutego - są jednak transferowe newsy, te jak najbardziej prawdziwe i z prawdą mające mało wspólnego. Najwięcej ich towarzyszy procesowi wzmacniania składu Legii Warszawa. Mistrz Polski szykuje się nie tylko do rundy wiosennej, ale i występów (pierwszy 16 lutego) w Lidze Europy. Najpierw klub z Łazienkowskiej stracił dwóch bramkostrzelnych zawodników - Nemanję Nikolicia i Aleksandara Prijovicia - i teraz obowiązuje tam hasło: „królestwo za napastnika”! Pozyskanie z Sosnowca Vamary Sanogo to raczej inwestycja w przyszłość. Tym bardziej, że czeka go przerwa po operacji. Realnym wzmocnieniem ofensywy wojskowych byłoby pozyskanie byłego króla strzelców, w barwach Piasta, Kamila Wilczka z duńskiego Broendby IF. Problem w tym, że sam zainteresowany nic o tym nie wie i o tym nie... myśli. Być może więc informacja o Wilczku w Legii jest tej samej natury, jak ta sprzed kilku tygodni, że na Łazienkowską zawita Jakub Błaszczykowski. Z pewnością jednak informacji o transferach - prawdziwych bardziej lub mniej - będzie coraz więcej, bo... zima powoli zbliża się do końca.

 

Z tej samej kategorii