Czy o taki rozgłos Ruchowi chodziło?

STADIONY NA SLASKU
 fot. Lukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Kto wie, czy ostatnio najbardziej medialnym klubem nie jest Ruch Chorzów, bo przecież nie ma dnia, żeby nie było o nim głośno? Problem w tym, że o „Niebieskich” jest głośno raczej w kontekście złych informacji. Niedawno w świat poszła informacja, że piłkarze przy Cichej zastrajkowali. Najbardziej ucieszono się pewnie w Kielcach, gdzie w poniedziałek zagrają.

Przy wycenie wartości klubu jednym z elementów branych pod uwagę jest jego medialność. Wyjaśniając najprościej, polega ona na tym, że im częściej się o nim pisze i mówi - w telewizji, radiu, internecie czy prasie - tym lepiej. Bo przy okazji mogą pojawić się informacje o sponsorach i innych dobroczyńcach, a o to właśnie chodzi, bo nikt nie lubi przecież wydawać pieniądze na darmo.


Kto wie, czy ostatnio najbardziej medialnym klubem nie jest Ruch Chorzów, bo przecież nie ma dnia, żeby nie było o nim głośno? Problem w tym, że o „Niebieskich” jest głośno raczej w kontekście złych informacji. Bo niedawno groziło im nawet odebranie koncesji na granie w ekstraklasie, ale skończyło się karą odebrania punktów. Dobrze, że czterech, a nie ośmiu... Do tego doszedł zakaz transferów.
I pomyśleć, że jest to pokłosie sprawy ciągnącej się od 10 lat, a dotyczącej zaległości wobec kilku byłych piłkarzy „Niebieskich”. Zaległości, które są związane ze stowarzyszeniem wówczas zarządzającym klubem, ale już nieistniejącym.

 

Wydawało się, że sprawa została już wyjaśniona raz na zawsze, a jej pokłosiem będą te cztery odebrane punkty. Co znalazło wyraz na boisku, bo Ruch - skazywany po tej zawierusze na degradację - pokazał charakter i zaczął wygrywać niemal mecz po meczu. I znów było o nim głośno, znów był jednym z najbardziej medialnych polskich klubów.

 

Tym razem ku uciesze sponsorów i fanów. Zaczęto nawet wyliczać szanse - głównie matematyczne - na awans do mistrzowskiej ósemki. Być może by je zwiększyć - miała to pewnie być dodatkowa motywacja dla piłkarzy - prezes obiecał milion złotych ekstra premii jeżeli się to uda. I kto wie, czy nie przelało to czary goryczy.

 

Dlaczego? Bo na jaw wyszła tajemnica poliszynela, że zaległości finansowe wobec piłkarzy - nie te stare sprzed lat, ale jak najbardziej aktualne i świeże - zamiast maleć, rosną... Ta obiecana milionowa premia mogła się więc wydać niezbyt szczęśliwym - nomen omen - ruchem.

 

I o Ruchu znów zrobiło się głośno, bo w świat poszła informacja, że piłkarze zastrajkowali. Najbardziej ucieszono się pewnie w Kielcach, gdzie w poniedziałek zagrają „Niebiescy”; licząc, że skoro strajkują, to może stracili swoją świetną ostatnio dyspozycję. Znając jednak chorzowskich piłkarzy, to raczej zagrają z jeszcze większą determinacją. I na dodatek pewnie będą chcieli uczcić jubileusz swojego trenera. Bo dla Waldemara Fornalika mecz Koroną będzie 300. w piłkarskiej ekstraklasie.

Z tej samej kategorii