Kto i przez kogo zapłacze?

Maciej Skorża
 fot. Paweł Jaskółka  /  źródło: Pressfocus

Skorża pokazał z Lechem, że miejsce Legii jest za ich plecami. Jeszcze niedawno warszawscy kibice cieszyli się, gdy przestał być trenerem przy Łazienkowskiej.

Mniej więcej rok temu Henning Berg miał być tym, który wreszcie przełamie polskie fatum, czyli niemożność przejścia kwalifikacji w prestiżowej Lidze Mistrzów. A ta trwa już prawie 20 lat, bo w fazie grupowej grał w niej po raz ostatni Widzew Łódź w 1996 roku. W tym miejscu krótka dygresja; czy ktoś, widząc bankructwo tego klubu, jest w stanie dziś w to uwierzyć? I w to, że łodzianie urwali punkt Borussii Dortmund? Dodajmy jednak, iż przegrali pozostałe mecze z Atletico Madryt i Steauą Bukareszt.


Wróćmy do Berga. Z Legią Warszawa był na dobrej drodze, żeby po dwóch wygranych z Celtikiem Glasgow przejść jeszcze jednego rywala (słoweński Maribor) i znaleźć się w piłkarskim raju. Głównie finansowym... Nie udało się przez kuriozalny błąd z wprowadzeniem na boisko nieuprawnionego do gry Bartosza Bereszyńskiego, co skończyło się walkowerem i odpadnięciem z LM. Z trudem w Warszawie przełknięto to niepowodzenie, ale od razu postawiono cel - w przyszłym roku Liga Mistrzów musi już być! Ale, pomijając całkiem udane występy warszawian w Lidze Europy, to wtedy rozpoczęło się pasmo niepowodzeń zespołu prowadzonego przez Norwega. A ich symbolem może być Maciej Skorża, trener Lecha Poznań.


„Kolejorz” najpierw pozbawił Legię mistrzowskiego tytułu, co oznaczało dla niej zarazem koniec marzeń o LM w sezonie 2015/16. A kilka dni temu upokorzył ją, wygrywając prestiżowy mecz o Superpuchar. Ciekawe, co czują teraz kibice warszawskiego klubu, którzy trzy sezony wstecz z satysfakcją „pogonili” Skorżę z Łazienkowskiej. I którzy, gdy ten niespełna rok temu obejmował Lecha, napisali poznańskim fanom: „Jeszcze będziecie przez niego płakać”... Jak na razie to chyba on doprowadza ich do łez.


Maciej Skorża jest ciekawą postacią w polskim futbolu. Mimo młodego wieku jest bodaj jednym z najbardziej utytułowanych trenerów. Dwukrotnie zdobywał mistrzostwo Polski z Wisłą Kraków, dwukrotnie Puchar Polski z Legią i raz z Groclinem Grodzisk Wielkopolski, z którym sięgnął też po Puchar Ekstraklasy, a w tym sezonie „zaliczył” mistrzostwo kraju z Lechem i na dodatek brakujący mu w karierze Superpuchar. Dorobek imponujący, ale brakuje w nim spektakularnych sukcesów w rozgrywkach europejskich. Największym jest awans z Legią do 1/16 finału Ligi Europy w 2012 roku. Ma też jednak i wstydliwą kartę, właśnie w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Otóż w 2008 roku z Wisłą Kraków odpadł już w pierwszej rundzie po dwumeczu z estońską Levadią Tallin.


Dzisiejszy rywal Lecha, bośniackie FK Sarajewo, jest na pewno mocniejszym zespołem od mistrza Estonii. Dlatego z niepokojem można zadać pytanie: kto i przez kogo będzie płakał?

Z tej samej kategorii