Larum Legii biją! Czy nie za wcześnie?

Termalica - Legia Warszawa
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Kto wie, czy środowy mecz z Borussią Dortmund nie będzie decydujący dla dalszych losów Besnika Hasiego.

Są pewnie tacy, którzy z ligowych niepowodzeń w krajowych rozgrywkach Legii Warszawa się cieszą. I wyciągają już wniosek: z czym też się ona pcha do Ligi Mistrzów... Bo też rzeczywiście - co zresztą żartobliwie zauważył mój redakcyjny kolega, dając ligowemu komentarzowi tytuł „Sięgnęli Bruku” - warszawianie zdają się po prostu kompromitować takimi porażkami jak w Niecieczy. Na pewno są o tym przekonani legijni kibice, którzy po sobotnim meczu „wezwali na dywanik” trenera Besnika Hasiego i jednoznacznie dali mu do zrozumienia, że jeżeli jest człowiekiem honoru, to powinien podać się do dymisji. Co odpowiedział szkoleniowiec zespołu z Łazienkowskiej? Nie wiadomo, ale do dymisji na pewno się nie poda. Tym bardziej, że - póki co - ma wsparcie ze strony właścicieli, co wyraźnie zaakcentował prezes Bogusław Leśnodorski.
Ciekawe czy Hasi będzie mógł również na nie liczyć po inauguracyjnym spotkaniu w Lidze Mistrzów z Borussią Dortmund. I kto wie, czy nie będzie ono decydujące dla tego dalszych losów albańskiego trenera. Bo jeżeli wygra, a choćby zremisuje z wicemistrzem Niemiec, to może nawet odzyskać zaufanie kibiców. W przypadku bolesnej porażki może się jednak okazać, że kredyt zaufania właścicieli Legii ostatecznie się wyczerpał.
Po tym co Legia „dokonała” jak dotąd w LOTTO Ekstraklasie - dwa zwycięstwa, po trzy remisy i porażki - trudno o optymizm przed meczem z Borussią, ale warto sobie przypomnieć poprzedni sezon, kiedy warszawianie łączyli występy w krajowych rozgrywkach z Ligą Europy. Wtedy po ośmiu kolejkach wojskowi mieli 12 punktów tracąc sześć do prowadzącego Piasta Gliwice. Co nie przeszkodziło drużynie z Warszawy pewnie sięgnąć po mistrzostwo Polski.
Zapewne dużo racji mają ci, którzy biją larum po tym co dzieje się wokół Legii, bo przecież chcielibyśmy, żeby nasz zespół po 20 latach nieobecności zaprezentował się z dobrej strony w elitarnej Lidze Mistrzów. Z drugiej strony poczekajmy na środowy mecz z Borussią i na to co będzie się później działo w krajowej rywalizacji. Może się przecież okazać, że za wczesne było to bicie na alarm.

Z tej samej kategorii