Biegler był do odstrzelenia...

MICHAEL BIEGLER
 /  fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Andrzej Kraśnicki za jeden z powodów niepowodzenia naszej reprezentacji na EHF Euro uznał brak właściwej komunikacji między Michaelem Bieglerem i zespołem.

.
Przypomniały mi się szkolne lata i jeden ze słynnych cytatów, autorstwa Mikołaja Reja: „A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”. Stało się to za sprawą prezesa Związku Piłki Ręcznej w Polsce, Andrzeja Kraśnickiego, który jako jeden z powodów niepowodzenia naszej reprezentacji w zakończonym EHF Euro podał brak właściwej komunikacji między niemieckim trenerem Michaelem Bieglerem (zdymisjonowanym już) i zespołem. Szef polskiej federacji podczas konferencji prasowej odpowiadał bowiem na pytanie, jakie warunki musi spełnić nowy selekcjoner polskich piłkarzy ręcznych? „Istotnym elementem będzie komunikacja trenera z zawodnikami. Nie może być tak, że rozmawia on z podopiecznymi za pośrednictwem tłumacza czy asystenta. Niewykluczone, że zła komunikacja była jedną z przyczyn niepowodzenia na Euro. Ważne, by selekcjoner potrafił przekazać nie tylko same słowa, ale też emocje”.
Przyznam, że odebrałem te słowa z pewnym zaskoczeniem, bo przecież Biegler nie pracował z polską kadrą krótko, ale długie cztery lata. Dlaczego więc dopiero teraz zauważony został brak komunikacji, czy może inaczej - niechęć nauczenia się języka polskiego przez trenera albo niemieckiego przez kadrowiczów. I jak obu stronom - mimo braku komunikacji - udało się zdobyć brązowy medal mistrzostw świata w Katarze? Co prawda mój kolega redakcyjny wyjaśniał już w tym miejscu, że stało się to za sprawą zawodników, którzy wzięli sprawy w swoje ręce. To kolejne pytanie: dlaczego nie potrafili uczynić tego samego w nieszczęsnym meczu z Chorwacją? I jeszcze jedno: czyżby podczas fantastycznego spotkania z Francją na ławce nie było trenera Bieglera...
Panie prezesie, przez to niefortunne sformułowanie potwierdził pan tylko spekulacje, że Biegler był do odstrzelenia. I że niemal przesądzone jest, że następcą niemieckiego szkoleniowca będzie Polak, który nie będzie miał problemów z komunikacją. A jeżeli zostanie nim kolejny obcokrajowiec, to płynnie władający językiem, którym już Rej się posługiwał. A wystarczyło poprzestać tylko na stwierdzeniu, które zresztą Andrzej Kraśnicki wyartykułował. „Zawarliśmy umowę: jeśli będzie medal na ME, to współpracujemy dalej. Niestety, tak się nie stało”. Bo taki jest los trenera, który jest tak dobry jak jego ostatni mecz. I nie tylko Michael Biegler się o tym przekonał.

Komentarze (4)

Napisz komentarz
No photo
No photo~rexioUżytkownik anonimowy
~rexio :
No photo~rexioUżytkownik anonimowy
Starzy za mocno rządzili w szatni ?
1 lut 16 13:45 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~WESTUżytkownik anonimowy
~WEST :
No photo~WESTUżytkownik anonimowy
Analizujac ME w pilce recznej nikt z fachowcow nie zwraca uwagi na zdecydowany wzrost intensywnosci dzialan meczowych zawodnikow.Zdecydowanie wzrosla ilosc sprintow wykonanych przez zawodnikow w czasie meczu. To wymusza na trenerze inne podejcie do odnowy biologicznej i psychologicznej.A WIEC WIEKSZA WSPOLPRACE TRENERA Z FIZJOLOGAMI I PSYCHOLOGAMI.Powstaje pytanie czy trener mial takie mozliwosci.Powstaje tez pytanie czy taki cykl meczowy jest wlasciwy ,czy nie nalezalo by grac co 3dni..
1 lut 16 16:22
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~stal 59Użytkownik anonimowy
~stal 59
No photo~stal 59Użytkownik anonimowy
do ~rexio:
No photo~rexioUżytkownik anonimowy
1 lut 16 13:45 użytkownik ~rexio napisał
Starzy za mocno rządzili w szatni ?
chyba nie ta muza poszła w szatni ???????????? a tyle sie o tym pisało
1 lut 16 15:44
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii