Euro 2016 miały być dla Rybusa szansą na pokazanie się

Maciej Rybus
 /  fot. Tomasz Folta  /  źródło: Pressfocus

Wielki pech piłkarza Tereka Grozny, który doznał kontuzji w ostatnich minutach ostatniego meczu.

Mistrzostwa Europy sprzed czterech lat, które odbyły się w naszym kraju, nie pozostawiły nam wielu miłych wspomnień. Nasza reprezentacja nie wyszła bowiem nawet z grupy, co było ogromnym rozczarowaniem. Z goryczą wspomina je na pewno Maciej Rybus. Młody i ambitny wtedy 23-latek od kilku miesięcy grał w lidze rosyjskiej, bo został kupiony z Legii Warszawa za prawie trzy miliony euro przez Tereka Grozny. I wróżono mu piękną karierę, a wielkim krokiem do niej miały być dobre występy podczas Euro 2012.


Zagrał jednak tylko w jednym meczu, na dodatek był tym pechowcem, który musiał zejść z boiska w inauguracyjnym meczu z Grecją, żeby zrobić miejsce dla Przemysława Tytonia, który wszedł do bramki za Wojciecha Szczęsnego, ukaranego czerwoną kartką. W następnych dwóch meczach Franciszek Smuda nie wpuścił go już na boisko.


Rybus w Groznym był jedną z czołowych postaci, ale z różnych względów chciał się z Rosji, a raczej Czeczenii, przenieść do innej ligi i były nawet oferty z mocnych klubów. Terek jednak go nie puścił i Polak musiał obowiązujący do 30 czerwca tego roku kontrakt wypełnić, czyli grać w lidze rosyjskiej do końca Był to jego najlepszy sezon w tym klubie; w 28 meczach zdobył osiem bramek, zaliczył trzy asysty. W nadchodzącym letnim okienku transferowym był przymierzany między innymi do Olympique Lyon i Besiktasu Stambuł. A pewnie po udanym Euro 2016 - a wszyscy wierzymy, że takie dla Polaków będzie - byłyby kolejne atrakcyjne oferty.


Po raz kolejny odezwał się jednak pech. W 88 minucie ostatniego ligowego meczu w przypadkowym starciu Rybus doznał kontuzji barku, która prawdopodobnie wyeliminuje go z 23-osobowej reprezentacji Adama Nawałki udającej się do Francji. A był przecież jednym z tych 20 pewniaków, którzy mogli być spokojni nie tylko o miejsce w kadrze, ale i w wyjściowej jedenastce.


Podobno jest jeszcze cień szansy, że kolejne badania, które Rybus przejdzie będą bardziej dla niego pomyślne, choć lekarze w to wątpią, wskazując, że konieczna będzie raczej szybka operacja. Jeżeli tak się stanie, będzie to osobisty dramat tego piłkarza, bo jego najbliższa przyszłość stanie pod sporym znakiem zapytania...


To kolejna strata dla selekcjonera, bo wcześniej rękę złamał Paweł Wszołek, ale on jednak nie był dla niego tak ważnym zawodnikiem jak Rybus. Na szczęście są też i dobre wieści. Jedną z nich jest niedzielny wpis na Twitterze Grzegorza Krychowiaka: „Dzisiaj trening indywidualny na boisku, jeszcze bez piłki, ale popracowałem fizycznie... Żadnego bólu”.

Z tej samej kategorii