O sukcesach łatwo się zapomina

Pilka nozna. Eliminacje do MS 2018. Kazachstan - Polska. 04.09.2016
 fot. Piotr Kucza  /  źródło: newspix.pl

Adam Nawałka w krótkim czasie uzyskał status człowieka sukcesu i nic nie wskazywało, że może narazić się na krytykę. Po meczu z Kazachstanem to się zmieniło.

Adam Nawałka w krótkim czasie uzyskał status człowieka sukcesu i nic nie wskazywało, że może narazić się na krytykę. Bo też wylansowany został jako perfekcjonista, który - zdawało się - po prostu nie może popełnić błędu; każda jego decyzja i wybór traktowane były jako najlepsze z możliwych. Potwierdzeniem jego „trenerskiego nosa” do właściwych ludzi były niesamowite - jak na polskie warunki - transfery wybranych przez niego kadrowiczów. Nagle się okazało, że polska reprezentacja pod względem wartości, mierzonej w euro i wynoszącej ponad 100 milionów, znalazła się w światowej czołówce. Zresztą jak przystało na ćwierćfinalistę mistrzostw Europy...


Wystarczył jednak jeden mecz z Kazachstanem - zgoda, mocno nieudanym - by opinia o trenerze Nawałki nie była już tak wspaniała. A to „zaspał”, bo nie dokonał zmian w czasie meczu w Astanie; a to nie wyciągnął wniosków z błędów poprzedników i puścił na boisko piłkarzy tylko z zagranicznych klubów... To tylko niektóre krytyczne głosy. No i wreszcie taka konkluzja: mecz z Danią 8 października, może być z gatunku „o wszystko”, w którym nie wolno stracić punktów. Czy nie ma w tym czasami zawoalowanej groźby, że porażka może kosztować stratę stanowiska?


Cóż, taki jest los trenera i Adam Nawałka na pewno o tym doskonale wie, że seria niepowodzeń zepchnie w niepamięć całkiem niedawne przecież sukcesy. Przekonuje się o tym chociażby selekcjoner siatkarzy Stephane Antiga. Ciągle czeka na spotkanie z władzami PZPS, na którym ma przedstawić raport po olimpijskim występie naszej reprezentacji. Występie zakończonym niepowodzeniem, bo przecież celem był medal. I jest wielce prawdopodobne, że kontrakt z Francuzem nie zostanie przedłużony. W niepamięć poszło mistrzostwo świata sprzed dwóch lat, po którym, Antiga musiał niejako budować nową drużynę po odejściu między innymi Pawła Zagumnego, Mariusza Wlazłego. Nieważne, że to on przecież odkrył dla reprezentacji Mateuszów Mikę i Bieńka, którzy być może wkrótce przysporzą nam jeszcze wiele radości. Antiga przegrał w Rio i powinien odejść, tak uważa mocne lobby w krajowym siatkarskim środowisku.


Niepewny dalszej pracy z kadrą polskich piłkarzy ręcznych jest też Tałant Dujszebajew, choć w igrzyskach dotarł z nią do półfinału i grał o medal, ale go nie zdobył. Jego również spotkała mocna krytyka, czemu się zresztą nie dziwił. Po powrocie z Rio, pytany o swoją przyszłość jako trenera reprezentacji odpowiedział: „Po sukcesie ludzie mówią: wszyscy wygraliśmy. A w przypadku niepowodzenia odwracają się od drużyny...”. Nic dodać, nic ująć.

Z tej samej kategorii