To był dobry rok dla polskiej piłki

Rumunia - Polska
 fot. Paweł Andrachiewicz  /  źródło: Pressfocus

Reprezentacja jeszcze nigdy nie była tak wysoko w rankingu FIFA. Ale też jeszcze nigdy Polacy nie mieli tak udanej serii, jak pod wodzą Adama Nawałki.

Choć bez żadnego spektakularnego sukcesu, bo przecież trudno stawiać na równi ćwierćfinał mistrzostw Europy z medalami mistrzostw świata i olimpijskimi, to jednak śmiało można uznać mijający rok za jeden z najlepszych dla polskich piłkarzy. Nasza reprezentacja jeszcze nigdy nie była tak wysoko w rankingu FIFA, na dodatek po raz pierwszy w historii się zdarzyło, że za nią znaleźli się Włosi. Ale też jeszcze nigdy biało-czerwoni nie mieli tak udanej serii, jak pod wodzą Adama Nawałki. Zwyczajnie po prostu na tę lokatę w światowym rankingu i związane z tym słowa uznania zasłużyli.

 

Ale nie o reprezentacji tym razem chciałem napisać, lecz o ludziach ją tworzących i grających w koszulkach z orzełkiem, co akurat zbiega się z ogłoszeniem tradycyjnego plebiscytu „Sportu” na najlepszego polskiego piłkarza. W tym roku to już jego 50. edycja i niezmiennie wywołuje on spore emocje wśród fanów futbolu. Pierwszym zwycięzcą, a może ulubieńcem czytelników „Sportu” został w 1966 roku obrońca Polonii Bytom Zygmunt Anczok. Na liście triumfatorów mamy wszystkich najwybitniejszych, wystarczy tylko wymienić takie nazwiska jak: Włodzimierz Lubański, Grzegorz Lato, Kazimierz Deyna, Zbigniew Boniek... Wszystkich „pobił” jednak Robert Lewandowski, który wygrał pięć ostatnich plebiscytów, czego nie dokonał nikt. Zdaniem wielu „Lewy” wygra i w tym roku. Musimy jednak poczekać do 30 grudnia, żeby poznać zwycięzcę jubileuszowej edycji.

 

Tym bardziej, że kapitan reprezentacji rywali ma przecież godnych, bo też ten rok był dla Polaków wyjątkowy. Było w nim bowiem wiele spektakularnych transferów, a koledzy Lewandowskiego jakby wkroczyli na przetartą przez niego drogę. Grają w wielkich klubach i dodajmy grają bardzo dobrze, czego dowodem choćby miniony weekend. Piotr Zieliński strzelił gola i asystował przy drugim dla Napoli. A włoscy dziennikarze podkreślali, że Polak zagrał swój najlepszy mecz w Serie A. Zaś fani tego klubu mają drugiego polskiego pupilka obok - strzelającego jak na zawołanie - Arkadiusza Milika, który leczy teraz kontuzję.

 

We Francji wszyscy są zgodni, że gol Kamila Grosickiego, zawodnika Rennes, strzelony St. Etienne może być uznany za najpiękniejszy w tym roku. Niesamowitą skutecznością imponuje Łukasz Teodorczyk, który pewnie niedługo opuści Anderlecht. Podobno pytają o niego takie firmy jak Liverpool, Benfica Lizbona, Sevilla FC czy West Ham United. Gola strzelił też Łukasz Piszczek, który uznany został za jednego z najlepszych zawodników w Borussii Dortmund... Tak, to był dobry rok dla polskich piłkarzy, który dobrze rokuje na przyszłość, z czego możemy się tylko bardzo cieszyć.

Z tej samej kategorii