Fornalik zatrudnia człowieka po przejściach

Waldemar Fornalik będzie miał do dyspozycji mocno uszczuploną kadrę.
 /  fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Czy Maciej Iwański pomoże klubowi z Chorzowa? Niewątpliwie, pomógł już Podbeskidziu. Tylko że ma już 34 lata.


Mocno zdesperowany musi być Waldemar Fornalik, skoro namawia Macieja Iwańskiego, żeby przyszedł do Ruchu Chorzów. Ta desperacja w pewnym sensie zrozumiała, bo sytuacja kadrowa klubu z Cichej jest mocno nieciekawa. Trudno bowiem szybko znaleźć następców dla Grzegorza Kuświka, Filipa Starzyńskiego czy Bartłomieja Babiarza. Tym bardziej, że ostatnimi laty „Niebiescy” przestali być fabryką młodych i utalentowanych piłkarzy. A i transfery zawodników, którzy kiedyś, przychodząc do Chorzowa z anonimowymi nazwiskami, tutaj stawali się tymi, których chętnie inni kupowali, jak choćby Wisła Kraków, ostatnio nie były trafione.

 

Co ma jednak wspólnego desperacja chorzowskiego trenera z osobą Macieja Iwańskiego. Otóż „Waldek King” znany był z tego, że stronił raczej od piłkarzy znanych z różnych przejść w swojej karierze. Bardziej wolał młodego, do ukształtowania, od takiego, który miał coś „na sumieniu”. A Iwański, ponad 10 lat temu wielkie odkrycie polskiej piłki, niejedno ma za sobą.

 

Jego błyskotliwa kariera rozpoczęła się w 2002 roku, kiedy był zawodnikiem Szczakowianki Jaworzno, która grała wtedy - tak, tak, to nie bajka - w ekstraklasie. Z niej trafił do jednego z najbogatszych polskich klubów, Zagłębia Lubin, gdzie zarabiał więcej niż godziwe pieniądze. Został jednak skuszony jeszcze większymi przez turecki Antalyaspor, który jednak nie dotrzymał obiecywanych warunków i pan Maciej dalej grał w Lubinie. Wraz z kolegami grał tak dobrze, że z „miedziowymi” zdobył w 2008 roku mistrzostwo Polski i Superpuchar. I w tym samym roku został kupiony - za duże pieniądze - przez warszawską Legię, w której Iwański się „pogubił”. Korzystał z uroków życia w stolicy, przybrał na wadze, że aż śmiano się z jego słynnego brzucha. W efekcie stracił formę i trafił do rezerw.

 

I od tego czasu los się do niego nie uśmiechał. W 2010 roku wyleciał z kadry narodowej (debiutował w niej w 2006 roku), bo został przyłapany na piciu alkoholu po towarzyskim meczu z Australią. Kolejna próba podbicia Turcji też nie była w pełni udana, bo i Manisaspor okazał się niewypłacalny. Grał więc krótko w ŁKS-ie, który był już na etapie bankructwa, wrócił więc z Łodzi do Manisasporu. Mało? To dodajmy, że w 2012 roku sąd we Wrocławiu skazał go na rok więzienia w zawieszeniu za udział w ustawieniu meczu pomiędzy Zagłębiem a Cracovią w 2006 roku...

 

Spore zaskoczenie było już dwa lata temu, kiedy po Macieja Iwańskiego sięgnęło Podbeskidzie, w którym grał od 11 września 2013 roku. Czy była to nietrafiona decyzja? Wręcz przeciwnie, ten piłkarz miał spory wkład w to, że ekstraklasa ciągle jest w Bielsku-Białej. I być może na to liczą też w Chorzowie, bo jest raczej pewne, że o ekstraklasę trzeba będzie ciężko walczyć.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~QuizUżytkownik anonimowy
~Quiz :
No photo~QuizUżytkownik anonimowy
Pan redaktor powinien najpierw pomyśleć a dopiero potem pisać. Co do młodych to Helik czy Konczkowski starzy nie są. Co do tego iż Fornalik woli młodych do ukształtowania to proszę zapytać Malinowskiego ile miał lat jak wracał do Chorzowa i kto go ściągnął. Albo Zieńczuka.
Pan redaktor mocno nagina fakty do swej tezy.
30 cze 15 16:47 | ocena:75%
Liczba głosów:4
75%
25%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii