Pieniądze nie gwarantują wcale sukcesu

Legia Warszawa
 /  fot. Paweł Andrachiewicz  /  źródło: Pressfocus

Odkąd Legia Warszawa zapewniła sobie prawo gry w Lidze Mistrzów mnożą się opinie, że dzięki zarobionym w niej pieniądzom na krajowym gruncie stanie się absolutnym hegemonem.

Uważany za najbogatszy klub świata Real Madryt (jego wartość to 3,26 miliarda dolarów) - aczkolwiek według ostatnich analiz stracił to miano na rzecz chińskiego Guangzhou Evergrande (3,35 mld USD) - może być dobrym potwierdzeniem tezy, że wielkie pieniądze oznaczają pewny sukces sportowy. Przecież w ostatnich trzech sezonach dwukrotnie wygrał Ligę Mistrzów. Czy jednak na pewno? Pytanie o tyle zasadne, że „Królewscy” w finałowych meczach (2014 i 2016) tych elitarnych rozgrywek zawsze mierzyli się z lokalnym rywalem - Atletico Madryt, które do grona najbogatszych trudno zaliczyć. W nim są bowiem Barcelona, Manchester United, Bayern Monachium, Manchester City, Chelsea, Arsenal, Liverpool, Juventus i AC Milan. A jednak Atletico potrafiło w ostatniej edycji Ligi Mistrzów wyeliminować słynną „Barcę” i monachijskich bogaczy. A w finale uległo Realowi dopiero po rzutach karnych.
Czyli jednak pieniądze to nie wszystko... To powinno być pocieszające dla klubów rywalizujących w Lotto Ekstraklasie z Legią Warszawa. Odkąd bowiem zespół z Łazienkowskiej zapewnił sobie prawo gry w Lidze Mistrzów mnożą się opinie, że dzięki zarobionym w niej pieniądzom odjedzie całej reszcie o rok świetlny i na krajowym gruncie stanie się absolutnym hegemonem na najbliższe lata. Bo też kasa, która wpłynie na konto mistrza Polski z UEFA rzeczywiście robi wrażenie i dla pozostałych jest po prostu nieosiągalna. Udowadniamy jednak, że wcale być tak nie musi. Zresztą już dotychczasowe wyniki Legii w krajowych rozgrywkach - ligowych i pucharowych - potwierdzają to w pełnej rozciągłości.
Zdają sobie z tego też sprawę w samej Legii, a jej właściciele podkreślają, że wcale nie mają zamiaru wydawać zarobionych w Lidze Mistrzów milionów euro na spektakularne transfery. Zresztą i tak nie mieliby najmniejszych szans na dorównanie tym najbogatszym klubom, które nawet na rezerwowego zawodnika mogą wydać więcej niż zarobi polski uczestnik LM. Wolą, o czym piszemy obok, pójść drogą praskiej Sparty, która za euro z Ligi Mistrzów zbudowała znakomitą Akademię Piłkarską dla młodzieży.
Nie mielibyśmy jednak nic przeciwko temu, żeby Legia chociaż w niewielkim stopniu poszła też w ślady Atletico Madryt, bo pieniądze to nie wszystko, one na boisku przecież nie grają. I oby to udowodniła już w najbliższym meczu z Borussią Dortmund.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~umbroUżytkownik anonimowy
~umbro :
No photo~umbroUżytkownik anonimowy
co w katowickim sporcie szuka legła?
11 wrz 16 20:38
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii