Sfrustrowany i skuteczny

Roberta Lewandowskiego w ostatnich sezonach śmiało można było określić mianem piłkarza bardzo sfrustrowanego. Jego Klasa i osiągnięcia w reprezentacji i Bayernie Monachium nie doczekały się należnego uznania. Być może właśnie ta frustracja stoi za strzeleckimi wyczynami w naszej kadrze. Bo w niej ma okazję pokazać, że jest zawodnikiem godnym najwyższych zaszczytów.

Armenia - Polska
 fot. Paweł Andrachiewicz  /  źródło: Pressfocus

O Robercie Lewandowskim - nie ma w tym wielkiej przesady - mówi cały świat, przynajmniej piłkarski. Nikomu nie umknął bowiem jego wyczyn, jakim jest zdobycie 15 bramek w eliminacjach mistrzostw świata 2018. Został bowiem najlepszym strzelcem w historii europejskich kwalifikacji do najważniejszych turniejów - mistrzostw świata lub Europy. O jedno trafienie ustępuje mu Cristiano Ronaldo. Portugalskie media piszą, że to wyścig „gigantów”, zapowiadający pasjonujący finisz, bo Polakowi został jeden, a Portugalczykowi dwa mecze. I zastanawiają się, czy są w stanie pobić światowy rekord mundialowych eliminacji, należący do Irańczyka Karima Bagheriego, który w kwalifikacjach do MŚ we Francji w 1998 r. strzelił 19 bramek...

 

Lewandowski wszedł już do historii polskiego futbolu, śrubując do 50 rekord strzelonych bramek w reprezentacji. Włodzimierz Lubański czekał na zluzowanie z pozycji lidera w tej klasyfikacji prawie 40 lat. Ile będzie czekał pan Robert? Chyba o wiele, wiele dłużej.

 

I pomyśleć, że dokonał tego człowiek, którego w ostatnich sezonach śmiało można określić jako piłkarza bardzo sfrustrowanego. Dlaczego? Bo jego klasa i osiągnięcia w reprezentacji i Bayernie Monachium nie doczekały się należnego uznania. A wydawało się, że tak się stanie po tym, jak dwa sezony temu zajął czwarte miejsce w klasyfikacji na najlepszego piłkarza świata najbardziej prestiżowego plebiscytu „Złota piłka”, wtedy firmowanego jeszcze przez FIFA i „France Football”. Stało się odwrotnie, bo rok później sklasyfikowano go zaledwie na 16. miejscu w plebiscycie FIFA. Lewandowski skomentował to na Twitterze słowami „Le Cabaret” i czterema emotikonkami z rozbawioną twarzą. W rankingu (UEFA) po sezonie 2016/17 był też daleko, bo dziewiąty.

 

O frustracji „Lewego” pisało się też po jego wywiadzie dla jednej z niemieckich gazet, w którym skrytykował władze Bayernu za bardzo oszczędną politykę transferową. Przypominano, że wcześniej polski napastnik podobno bardzo chciał zamienić Monachium na Madryt, ale skończyło się tylko na spekulacjach. Bo jego marzeniem jest triumf w Lidze Mistrzów, a z Bayernem chyba jest to mało realne, co innego z Realem.

 

Być może właśnie ta frustracja niespełnionego do końca piłkarza stoi za strzeleckimi wyczynami w naszej reprezentacji. Bo w niej ma okazję pokazać, że jest zawodnikiem godnym najwyższych zaszczytów. Jeżeli tak, to nie mam nic przeciwko temu, żeby taka frustracja „napędzała” Lewandowskiego do samego finału - najlepiej zwycięskiego - przyszłorocznych mistrzostw świata w Rosji.

Z tej samej kategorii