Jest za co chwalić

Polska - Rumunia
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Gdy losowano grupy eliminacyjne MŚ, to Rumunia była w pierwszym koszyku, a Polska dopiero w trzecim. I to właśnie w zespole prowadzonym przez Christopha Dauma widziano najgroźniejszego rywala w grze o wyjście z grupy. Dwa zwycięstwa biało-czerwonych pokazują jednak, że ostrożnie trzeba podchodzić do wszelkich takich ocen.

Dawno po meczu polskiej reprezentacji nie było tak zgodnego chóru pochwał i komplementów pod jej adresem. Trudno jednak, żeby było inaczej, skoro występ w przyszłorocznym mundialu jest niemal pewny. Co prawda nie brakuje opinii miarkujących ten optymizm, ale z drugiej strony seria pięciu zwycięstw z rzędu w trwających eliminacjach musi robić wrażenie. Zwłaszcza po dwumeczu z Rumunią, z którą podopieczni Adama Nawałki łatwo się rozprawili.


A warto przypomnieć, że gdy losowano grupy eliminacyjne MŚ, to Rumunia była w pierwszym koszyku, a Polska dopiero w trzecim. I to właśnie w zespole prowadzonym przez Christopha Dauma widziano najgroźniejszego rywala w grze o wyjście z grupy. Bilans dwóch zwycięstw i bramkowy 6:1 dla Polaków pokazuje jednak, że ostrożnie trzeba podchodzić do wszelkich rozstawień i pozycji rankingowych.

 

To tak na marginesie faktu, że polska reprezentacja w najnowszym rankingu FIFA znajdzie się na 7. miejscu. I jeżeli utrzyma to notowanie, to przed losowaniem grup turnieju finałowego MŚ w Rosji znajdzie się w pierwszym koszyku. Co jednak wcale nie oznacza, że od razu znajdziemy się w gronie największych faworytów do medali. Właśnie przykład Rumunów, zawsze dla nas niewygodnych, pokazuje, że do takich prognoz trzeba podchodzić z rezerwą.

 

Trzeba też jednak zgodzić się z tym, że jest za co polskich piłkarzy chwalić, co zresztą czynią i zagraniczne media. Na dodatek dzieje się to wiosną, a ta pora roku dla naszej reprezentacji była zazwyczaj trudna. Jakże często właśnie po przerwie zimowej, kiedy jesień była całkiem udana, marnowany był wcześniejszy dorobek. Teraz dla kadry Nawałki - co pokazały już eliminacje do Euro we Francji - pora roku nie gra roli. Po prostu ta gra swoje... i wygrywa.

 

Chwalić też trzeba naszą reprezentację za to, że nie ma w niej ludzi niezastąpionych, oczywiście poza Robertem Lewandowskim. Nie mógł grać Kamil Glik, to zastąpił go z powodzeniem Thiago Cionek. Również brak w wyjściowym składzie Grzegorza Krychowiaka i Arkadiusza Milika nie odbił się na jakości gry. Trafnie skomentował tę sytuację były reprezentant, a obecnie trener, Tadeusz Pawłowski: „Mamy drużynę na mistrzostwa, a moim zdaniem oni będą szli jeszcze w górę. Przecież Piotr Zieliński, czy Karol Linetty najlepsze lata gry mają jeszcze przed sobą. Jestem przekonany, że ktoś jeszcze wskoczy do tego zespołu z Euro U-21. Mamy zespół gotowy na mistrzostwa i można zacząć wprowadzać kolejnych piłkarzy z myślą o przyszłości”.

Z tej samej kategorii