Hokejowa wojna krakowsko-katowicka

Dawid Chwałka
 /  fot. Michał Stańczyk  /  źródło: Cyfrasport

Pewnie w Katowicach jest głęboki niesmak i można być pewnym, że długo nikt nie będzie chciał już robić „interesów” z PZHL

Tytuł nie jest reklamą jakiejś nowej linii komunikacyjnej między tymi miastami, które przy obecnych możliwościach transportowych dzieli przysłowiowy „rzut beretem”, co nie dotyczy... kolei, która w dalszym ciągu ma kłopoty, żeby pociągi mogły jeździć szybciej i nie może dorównać czasowi przejazdu, jaki był przed wojną.

Oba miasta mają też wiele wspólnych interesów i kiedyś był nawet pomysł, żeby stworzyć nowoczesną metropolię o nazwie Krakowice.


W ostatnich dniach na linii Kraków - Katowice dochodzi jednak do iskrzenia i blisko jest niemalże stanu wojny podjazdowej. A wszystko za sprawą hokeja, konkretnie zaś organizacji przyszłorocznych mistrzostw świata dywizji 1A.

W maju sprawa wydawała się jasna, bo kongres IIHF w Pradze rolę gospodarza przyznał grodowi pod Wawelem. Wszyscy podkreślali dobrą organizację tegorocznego turnieju oraz walory Tauron Areny.

Gdy krakowianie spokojnie czekali na podjęcie rozmów przez PZHL w sprawie organizacyjnych szczegółów, pod koniec wakacji zostali zaskoczeni informacją, że rywalizacja w tej dywizji odbędzie się w katowickim „Spodku”.


I się zaczęło! Bo co zabrał głos któryś z prominentnych działaczy PZHL, to słyszeliśmy zupełnie inne historie. Wiceprezes Mariusz Wołosz tłumaczył, że zarząd związku podjął taką i nieodwracalną decyzję, bo Kraków nie spełniał warunków ani oczekiwań postawionych przez PZHL, zaś Katowice dały spore pieniądze i są gotowe pełnić rolę gospodarza.

Potwierdzili to urzędnicy władz miejskich, zadowolonych, że w „Spodku” będzie kolejna wielka impreza

Prezes Dawid Chwałka twierdził, że sprawa jest na etapie ustalania ze światową centralą (IIHF) decyzji o zmianie lokalizacji turnieju.

 

W Krakowie - i nie dziwota - zawrzało. Padły mocne zarzuty, że wygląda to na próbę kupczenia imprezą, żeby wyciągnąć większe pieniądze.

Z kolei inny wiceprezes - pamiętajmy, ciągle tego samego związku - Jacek Chadziński, bezlitośnie podsumował całe zamieszanie. „Punktu o podejmowaniu uchwały zmieniającej gospodarza na Katowice w ogóle nie powinno być w porządku obrad. Jako zarząd nie mamy takiego prawa, by nad tym głosować. Właścicielem MŚ jest IIHF i on zdecydował, że to Kraków jest gospodarzem. Nie może być tak, że w posiedzeniu zarządu bierze udział osoba spoza niego. A był wtedy prezes Śląskiego Związku Hokeja na Lodzie i agitował za MŚ na Śląsku”.

I dodał: „Tam nie ma lodowiska, a jeśli Katowice chcą na ten temat dyskutować, to oczywiście możemy”.


I chyba ten ostatni ma rację, bo prezes Chwałka po rozmowach w Krakowie i Katowicach na początku tego tygodnia już nie mówi, że czeka na zgodę IIHF na zmianę gospodarza, tylko o tym, że Tauron Arena jest najlepszym miejscem do przeprowadzenia turnieju.
Teraz pewnie w Katowicach jest głęboki niesmak i można być pewnym, że długo nikt nie będzie chciał już robić „interesów” z PZHL.

Z tej samej kategorii