Biało-czerwoni już nie zdetronizują Małysza

Polska Portugalia EURO 2016
 źródło: Reuters

Gdyby kadra Nawałki doszła do finału, pewnie pobity zostałby absolutny, z 2002 roku, rekord telewizyjnej oglądalności.

Nie spełniło się nasze życzenie, wyrażone na pierwszej stronie „Sportu” przed inauguracją Euro we Francji, żeby nasza reprezentacja grała w nim jak najdłużej i wróciła do kraju tuż przed przed rozpoczęciem rozgrywek ekstraklasy, zaplanowanym na 15 lipca. Oczywiście, pisząc te słowa na początku czerwca, zdawaliśmy sobie sprawę, że to tylko piękne marzenie, w które trudno było nawet uwierzyć.

 

Okazuje się, że jego spełnienie nie było wcale tak dalekie. Przecież wystarczyło, żeby to portugalski bramkarz nie obronił strzału Jakuba Błaszczykowskiego, a choć jedną skuteczną interwencją popisał się Łukasz Fabiański. Tak niewiele więc brakowało, żebyśmy ciągle byli w grze i z wielkimi nadziejami czekali na środowy mecz z Walią w półfinale.

Żeby nie było ekscytującego - zdaniem europejskich mediów - pojedynku kolegów z Realu Madryt, Garetha Bale’a z Cristiano Ronaldo, lecz dla nas jeszcze bardziej pasjonujący najdroższego na świecie napastnika z Walii z Robertem Lewandowskim, a może Arkadiuszem Milikiem.


Nie ma jednak co gdybać, bo Polacy pożegnali się już z mistrzostwami Europy. Choć jak stwierdził po przylocie na Okęcie Lewandowski, takie pożegnanie boli, bo reprezentacja nie przegrała na tym turnieju meczu w regulaminowym czasie gry: „Zdaję sobie sprawę, że mogliśmy zrobić więcej” - powiedział zdobywca ostatniej bramki dla Polski w Euro 2016, z którym na pewno wszyscy się zgadzamy.


Nie sposób jednak nie zadać kilku pytań, choć nie poznamy już na nie odpowiedzi. A więc jak drużyna Adamka Nawałki wypadłaby w konfrontacji z Walijczykami? Czy sprostałaby im fizycznie, skoro nasza ławka rezerwowych była jednak niezbyt mocna?

No i oczywiście, kto błyszczałby bardziej - Bale czy Lewandowski, ciągle przecież przymierzany do Realu Madryt?

 

I pytanie z nieco innej beczki. Ćwierćfinałowy mecz Polski z Portugalią w TVP i Polsacie obejrzało w sumie imponujące 16 milionów widzów. Ciekawe, czy pobity zostałby absolutny rekord telewizyjnej oglądalności w Polsce, należący od 2002 roku do Adama Małysza, który wynosi 20,6 miliona widzów?

 

Pokuszę się o hipotetyczną oczywiście teraz odpowiedź, że nawet jeżeli nie stałoby się to jeszcze podczas środowego półfinałowego spotkania z Walią, to niemal na pewno widownia Małysza zostałaby zdetronizowana w niedzielę 10 lipca, gdyby w finale zagrali Polacy.

Z tej samej kategorii