Czas igrzysk. Ponownie bez piłkarskiej reprezentacji Polski

Polska - Litwa
 fot. Tomasz Folta  /  źródło: Pressfocus

Przez blisko trzy tygodnie na pierwszym planie będą igrzyska olimpijskie, usuwając w cień królującą na co dzień piłkę nożną. Być może byłoby inaczej, gdyby w Rio de Janeiro grała nasza futbolowa reprezentacja.

Niestety, ostatni raz w turnieju olimpijskim grała w Barcelonie, w 1992 roku. I był to występ jak najbardziej udany, bo zakończony zdobyciem srebrnego medalu, po finałowej porażce z Hiszpanią. To miał być zresztą początek dobrego czasu dla ekipy prowadzonej przez Janusza Wójcika, w której nie brakowało piłkarzy z ogromnym potencjałem. Ten potencjał pokazali jednak tylko w zagranicznych klubach, do których szybko trafili. W reprezentacji już nie zachwycali i ich największym osiągnięciem było olimpijskie srebro, czy zresztą piłkarze i ich trener szczycą się do dziś.

 

Srebro zdobyła też reprezentacja Kazimierza Górskiego, w Montrealu w 1976 roku, ale wtedy uznano to za porażkę, co skończyło się dymisją zasłużonego trenera. Bo nie obronił złota sprzed czterech lat, z Monachium. O kulisach tego występu piszemy w dzisiejszym numerze, przypominając przegrany finałowy mecz NRD. Przypominamy też złotych medalistów sprzed 40 lat, między innymi ostatniego polskiego mistrza olimpijskiego w boksie. Bo niezależnie od nieudanego występu piłkarzy, były to dla nas bardzo udane i pomyślne igrzyska, zakończone zdobyciem 23 medali! Ciekawa lektura...

 

To już jednak historia, czas teraźniejszy jest taki, że polscy piłkarze od 1992 roku olimpiady nie „powąchali”. Co wydaje się trochę dziwne, bo przez lata nasi młodzieżowcy, grający w kwalifikacjach do igrzysk wielokrotnie zdawali się stanowić niezły kolektyw, z którego wywodzi się zresztą wielu piłkarzy, o których starają się możne europejskie kluby i płacące za nich ogromne kwoty transferowe. Nazwiska? Choćby w ostatnich latach: Arkadiusz Milik, Bartosz Kapustka, Piotr Zieliński, a wcześniej choćby Wojciech Szczęsny czy Bartosz Salamon...

 

Zostawmy jednak piłkę nożną na boku, bo teraz czas olimpiady. Być może wreszcie polscy lekkoatleci swoimi występami zakończonymi - na co wszyscy bardzo liczą - wieloma medalami, nie będą mieli za złe mediom, a i fanom, że ich nie zauważają. Teraz oni teraz powinni być na pierwszym planie, podobnie jak przedstawiciele innych dyscyplin. I oby z Brazylii przyjechali z podobnym dorobkiem jak z opisywanego dziś Montrealu. Bo ostatnio, w kontekście ostatnich olimpiad, zaczęło się już mówić o „polskiej klątwie”, czyli barierze 10 medali.

Z tej samej kategorii