Nieoczekiwana zmiana roli Podbeskidzia

PODBESKIDZIE BIELSKO-BIALA - LEGIA WARSZAWA
 fot. Paweł Berek  /  źródło: Pressfocus

Byli czerwoną latarnią w tabeli, a teraz pukają coraz śmielej do czołowej ósemki.

Po ostatniej grudniowej kolejce w ekstraklasie, po której Podbeskidzie zostało czerwoną latarnią w tabeli, w tym miejscu zadałem pytanie: czy Robert Podoliński będzie jeszcze trenerem w Bielsku-Białej? Bo też sytuacja była mocno nieciekawa. Ten młody i ambitny szkoleniowiec, który zastąpił Dariusza Kubickiego, nie potrafił sprawić, by „Górale” zaczęli wygrywać na swoim boisku. Przypomnę - zdobyli na nim do końca 2015 roku zaledwie pięć punktów, po pięciu remisach.
Stąd było ówczesne moje pytanie, czy nie nastąpi jednak zmiana. I ta nastąpiła, ale tylko na stanowisku prezesa Podbeskidzia, a trener Podoliński otrzymał kredyt zaufania. Jeżeli ktoś miał wątpliwości, czy warto było, to po wczorajszym meczu z Górnikiem Łęczna już ich mieć nie może. Bo bilans trzech tegorocznych spotkań jest po prostu rewelacyjny, a wynosi komplet (9) punktów. Wreszcie wygrany został mecz na stadionie przy Rychlińskiego; i to niejeden, a już dwa. No! Ręce same składają się do oklasków!
Po raz kolejny zapowiada się więc udana wiosna dla drużyny z Bielska-Białej. Bo znów przypomnijmy - w dwóch poprzednich sezonach właśnie w tej porze roku „Górale” robili rzeczy niemożliwe i przez wielu skazywani na degradację w dobrym stylu jej unikali. Oczywiście, do końca tego sezonu jeszcze wiele meczów zostało, ale po raz pierwszy może się zdarzyć, że po fazie zasadniczej bielszczanie nie będą musieli się martwić grą o utrzymanie, a odwrotnie - przymierzać nawet do podium.
Co za nieoczekiwana zmiana ról...

Z tej samej kategorii