"Dlaczego miasto Bielsko-Biała nie miałoby pozbyć się kłopotów"?

Podbeskidzie Bielsko-Biała
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Podbeskidzie może trafić w ręce Murapolu. Decyzja należy do miasta i nie jest przesądzone, że gmina się na to zgodzi. Dlacego?

Polski futbol jest nieprzewidywalny. Nie tyle pod względem sportowym, co na polu biznesowym. Jesteśmy właśnie świadkami agonii, czyli postępowania upadłościowego, Widzewa i jeżeli nie zostanie podjęta błyskawiczna akcja reanimacyjna, to zwyczajnie zniknie ze sportowej mapy Polski. Łódź, kiedyś piłkarska potęga, mająca w ekstraklasie Widzewa i ŁKS, stanie się więc głęboką prowincją, bez żadnego klubu na szczeblu centralnym. A przecież zapadła już decyzja o budowie reprezentacyjnego stadionu. Zasadne jest teraz pytanie: dla kogo?

 

Bliska upadku była Korona Kielce. I choć to nieładnie cieszyć się z cudzego nieszczęścia, to w Bydgoszczy z nadzieją czekano na decyzje - dodajmy od razu, negatywne dla piłkarskiego klubu - które miały być podjęte na czwartkowej nadzwyczajnej sesji Rady Miasta. Zanosiło się bowiem, że radni nie zgodzą się na ponowne dofinansowanie Korony. Gdyby tak się stało, to podobnie jak w przypadku Widzewa ruszyłby proces upadłościowy, a to oznaczałoby, że miejsce kielczan w ekstraklasie zająłby Zawisza. Tak się jednak nie stanie, bo Korona otrzyma 2,8 miliona złotych z miejskiej kasy. Wielce prawdopodobne, że wpływ na podjęcie takiej decyzji miał fakt daleko zaawansowanych rozmów z amerykańskim biznesmenem, Jamesem Pallottą, który chce kupić kielecki klub. A to nie byle kto, bo właściciel wicemistrza Włoch, Romy. Po co mu Korona? Według dziennika „La Gazzetta dello Sport” byłaby takim satelickim zespołem, w którym graliby na wypożyczeniu piłkarze, niemający na razie szans na przebicie się do podstawowego składu rzymskiej drużyny. Brzmi to bardzo ciekawie, ale jeszcze ciekawsze byłyby pewnie zmiany w zarządzaniu Korony. Bo z tym dotąd były kłopoty, czego efektem wiele przykładów niegospodarności i milionowe długi.


Zmiany czekają także Podbeskidzie Bielsko-Biała. I to być może na lepsze, co zaskakuje, bo jeszcze niedawno prezes Wojciech Borecki zapowiadał konieczność oszczędzania, wynikającą z mniejszego budżetu na nowy sezon. Miasto, które - podobnie jak w Kielcach - jest praktycznie właścicielem Podbeskidzia, zapowiedziało bowiem zmniejszenie dotacji. Co niektórzy zawodnicy, bojąc się niższych zarobków, zaczęli się już nawet rozglądać za nowym pracodawcą. Teraz być może się wstrzymają, bo okazuje się, że „Górali” bardzo chętnie chciałby wziąć prywatny inwestor, firma deweloperska Murapol, dotychczas mniejszościowy udziałowiec. I od razu zapowiada, że po to, by Podbeskidzie grało o najwyższe cele. O tym, że nie rzuca słów na wiatr świadczą pomysły transferów, chociażby pozyskania Duszana Kuciaka z Legii...


Teraz decyzja należy do miasta, a podobno wcale nie jest przesądzone, że zgodzi się na właścicielską zmianę. Może to dziwić, bo skoro wcześniej była mowa, że trzeba oszczędzać, to dlaczego nie pozbyć się kłopotów?

Z tej samej kategorii