Pieniędzy i zdrowia - na ten nowy sezon

Dawid Kort
 fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

Czego można życzyć polskiej ekstraklasie piłkarskiej w dniu rozpoczęcia kolejnej edycji rozgrywek ekstraklasy? Może zacząć od słów, które przy różnych okazjach padają najczęściej - „zdrowia i pieniędzy...”. Kolejność może być dowolna.

 

Faktem jest, że pieniędzy w naszej ekstraklasie z sezonu na sezon przybywa. W poprzednim jej dochody wyniosły 132 miliony euro - tak wynika z raportu firmy audytorskiej Deloitte, w którym po raz pierwszy uwzględniono również Lotto Ekstraklasę. To więcej o 12 procent w porównaniu z poprzednim sezonem.
Dużo to, czy mało raczej? Hm, bardzo mało! Według tego raportu pięć największych lig piłkarskich - angielska, niemiecka, hiszpańska, włoska i francuska - w ciągu ostatniej dekady więcej niż podwoiło swoje łączne dochody i w sezonie 2015/16 wyniosły 13,4 miliarda euro. Złożyło się na to 4,9 miliarda w Premier League, 2,7 w niemieckiej Bundeslidze, 2,4 mld w hiszpańskiej Primera Division, blisko 2 mld we włoskiej Serie A i prawie 1,5 mld w francuskiej Ligue 1. Od takich kwot w głowie się może zakręcić. One też klarownie wyjaśniają, dlaczego kluby z tych lig dominują w europejskich rozgrywkach. Czy polską ligę stać na dorównanie tym najbogatszym? Cóż, pomarzyć, a przy okazji inauguracji i życzyć tego zawsze można.
A co ze zdrowiem? Piłkarze tego najbardziej sobie życzą przed czekającym ich długim sezonem. Niezależnie od tego, na pewno w nadchodzącym sezonie wszyscy będą zdrowsi pod względem... psychicznym. Z prostego powodu - wreszcie zwyciężyli zwolennicy wyrzucenia z regulaminu rozgrywek, absurdalnego ich zdaniem, punktu o podziale punktów po części zasadniczej. Ileż to bowiem nerwów i frustracji było z tym związanych. A w Bielsku-Białej pewnie do dziś nie mogą zapomnieć okoliczności degradacji przed dwoma laty, w których i podział punktów miał swoje znaczenie.
Być może zdrowsi będziemy też dzięki systemowi VAR. Rozpoczynający się sezon przejdzie bowiem do historii polskiego futbolu, ponieważ po raz pierwszy zastosowany będzie system powtórek wideo VAR (video assistant referee), umożliwiający sędziom konsultacje przy podejmowaniu decyzji w sytuacjach kluczowych dla przebiegu meczu. System może być użyty w czterech przypadkach: w sytuacji związanej z golem, przy rzucie karnym, bezpośredniej czerwonej kartce i przy pomyleniu zawodników przez sędziego. Czy zapobiegnie to sędziowskim pomyłkom, które nieraz wypaczały wynik? Oby, szkoda tylko, że - z powodu kosztów, znów kłaniają się życzenia o pieniądze - będzie mógł być zastosowany tylko w jednym meczu w każdej kolejce.
A zatem, sezonie otwórz się!

Z tej samej kategorii