Po 22 latach już będzie z górki...

150604CHW008.JPG
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: FOCUSMEDIA

Andrzej Wasik sceptycznie patrzy na dokonania przy modernizacji Stadionu Śląskiego, która trwa już ponad dwie dekady.

Mało kto wie, że modernizacja Stadionu Śląskiego trwa już prawie... 22 lata. Zaczęła się bowiem w 1993 roku od wymiany oświetlenia, bo przed meczem eliminacji MŚ z Anglią okazało się, że oświetlenie o mocy zaledwie 900 luksów nie spełnia norm FIFA. Reflektory wymieniono i w ich blasku Polacy zremisowali to spotkanie 1:1. W ich świetle widać było nie tylko wydarzenia na płycie boiska, ale i chuligańskie ekscesy, w trakcie których pseudokibice połamali plastikowe ławki. Skutek był taki, że FIFA zdecydowała o zamknięciu stadionu, a jego otwarcie uzależniła od montażu nowych krzesełek i odgrodzenie poszczególnych sektorów widowni. Po zdemontowaniu starych ławek okazało się, że wał, na którym usytuowano trybuny, jest popękany a w dodatku nie nadaje się do zamontowania krzeseł. W związku z tym konieczna była poważna przebudowa. Prace wykonano i 2 kwietnia 1997 roku rozegrano na nim kolejny mecz eliminacji MŚ z Włochami (0:0).
Z myślą o Euro 2012 ówczesny Narodowy poddano kolejnym zabiegom modernizacyjnym, dzięki którym powstała balkonowa trybuna wschodnia i założono też instalację podgrzewającą płytę boiska przed spotkaniem z Belgią (el. ME) w listopadzie 2007. A po przyznaniu Polsce roli gospodarza mistrzostw Europy podjęto decyzję o wielkim remoncie. Bo nikt nawet nie śmiał pomyśleć, iż chorzowski „kocioł czarownic”, mógłby nie być jedną z aren Euro. A jednak tak się stało i to był początek nieszczęść tego stadionu. 14 października 2009, po samobójczym golu Seweryna Gancarczyka, Polska przegrała w Chorzowie na ośnieżonym boisku ze Słowacją 0:1 w eliminacjach MŚ. To był ostatni mecz Polaków na tym stadionie. A dwa tygodnie później rozpoczął się ostatni etap modernizacji areny, w tym montaż ogromnego dachu nad widownią.
Minęło prawie sześć lat i wreszcie członek zarządu województwa śląskiego, Kazimierz Karolczak, mógł z dumą powiedzieć. - Chciałem oficjalnie ogłosić, że operacja big lift 2, czyli podnoszenie konstrukcji linowej, która będzie podtrzymywać dach udała się. Teraz już będzie po prostu z górki. [...] Jesteśmy pewni, że na koniec 2016 roku ten stadion zostanie oddany do użytkowania a na początku 2017 roku odbędą się pierwsze imprezy.
Nic tylko wznieść toast i wypić za przyszłość. Tyle, że ta nie rysuje się wcale w jasnych barwach. Podczas niedawnej debaty z udziałem prezydentów miast w województwie śląskim, zorganizowanej przez kolegów z „Dziennika Zachodniego” jedna teza przewijała się bardzo mocno: Stadion Śląski na siebie nie zarobi, nie łudźmy się. Nie jest to dobra informacja, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, że kilkaset milionów złotych na remont już poszło.

 

 

Z tej samej kategorii