Komu pomaga reforma?

Czy piłkarze Piasta zdołają pokrzyżować szyki Legii?
 /  fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Na propozycje zmian i modyfikacji w piłce nożnej reagowano świętym oburzeniem, jakby to było jakieś świętokradztwo.

Kiedyś futbol uchodził za bastion konserwatyzmu. Nikt nawet nie śmiał myśleć o jakichkolwiek modyfikacjach przepisów, które funkcjonowały ponad sto lat i miały się dobrze. W innych dyscyplinach ciągle coś zmieniano i szukano sposobu na ich uatrakcyjnienie, a powodem była przede wszystkim telewizja, dyktująca warunki ewentualnej transmisji. A transmisje były zaś warunkiem, żeby się pojawili reklamodawcy i sponsorzy. I nie da się ukryć, że niektóre zmiany wyszły na dobre. W piłce nożnej długo nawet o tym nie myślano. Na ewentualne propozycje zmian i modyfikacji reagowano świętym oburzeniem, jakby to było jakieś świętokradztwo. Bo i po co, jak ludzie przychodzili na stadiony, a telewizja wręcz biła się o prawa do pokazywania meczów. Do czasu, bo po cichu - pod dyktando telewizji przecież - wprowadzano jednak pewne nowinki. Czy to w liczbie reprezentacji na mistrzostwach świata i kontynentalnych, czy na przykład w formule rozgrywania Ligi Mistrzów. „Wpuszczono” także na boiska elektronikę - od słuchawek sędziowskich, przez system goal line, a teraz mówi się o możliwości korzystania przez sędziów z powtórek wideo w spornych sytuacjach, co w siatkówce jest już normą.
Czy te zmiany są tylko krokiem ku nowoczesności? Być może, ale one są jednak tylko jakby mało ważnym elementem, bez wpływu na podstawową zasadę rywalizacji, w której wygrywa ten, kto strzela najwięcej bramek i zdobywa najwięcej punktów. Ta została w pewien sposób naruszona trzy lata temu, kiedy to w polskiej ekstraklasie wprowadzono w życie podział po sezonie zasadniczym tabeli i zdobytych punktów. Bo jak mówią krytycy zreformowanych rozgrywek ten system nie do końca jest sprawiedliwy. Złośliwi zaś dodają, że w sezonie zasadniczym nie gra się o trzy (za zwycięstwo) i jeden (za remis) punkty tylko odpowiednio półtora i pół. Można więc sobie wyobrazić, że ktoś gra wtedy na „pół gwizdka”, żeby sprężyć się na ostatnich siedem spotkań...
Nie do końca jest to jednak opinia prawdziwa, bo poprzednie dwa sezony - grane według systemu ESA 37 - pokazały, że zespołom z miejsc 15. i 16. po sezonie zasadniczym runda dodatkowa nie pomogła, bo i tak spadły. Nieco inaczej było z miejscami na podium. Dwa lata temu pierwsza trójka pozostała bez zmian, ale już rok temu szansę wykorzystał Lech Poznań, który zrzucił z pierwszego miejsca Legię Warszawa. Po co to przypominam? Ku pokrzepieniu dusz w Gliwicach, bo przecież Piast może śmiało pójść w ślady „Kolejorza”!

 

Komentarze (8)

Napisz komentarz
No photo
No photo~TOMUŚUżytkownik anonimowy
~TOMUŚ :
No photo~TOMUŚUżytkownik anonimowy
Ta reforma Polskiej piłce była bardzo potrzebna, dlaczego? Dlatego że o ile jesień była mało wyraźna, na wiosnę nabrała rumieńców i walka na całego aby złapać się do pierwszej ósemki. Atrakcyjność meczy wzrasta czy to w górnej czy dolnej ósemce, liga jest dłuższa i ciekawsza. Zobaczcie naszą pierwszą ligę na kilka kolejek przed końcem praktycznie odnośnie awansu wszystko jest jasne i w efekcie 10 zespołów praktycznie gra o pietruszkę bez żadnego ciśnienia i emocji. I co została by liga w starej formule, liga by się skończyła na wiosnę dwie kolejki ciekawe bo dwa zespoły walczyły o mistrza dwa o 4-5 cztery o pozostanie a reszta o co czy 6 czy 14 jaka to różnica, bez żadnej presji którą w tym systemie co teraz mamy nasze zespoły mają co z pewnością z czasem i w pucharach europejskich się odzwierciedli w pozytywny sposób.
17 kwi 16 22:38 | ocena:100%
Liczba głosów:5
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~CHORA REFORMA !!!Użytkownik anonimowy
~CHORA REFORMA !!! :
No photo~CHORA REFORMA !!!Użytkownik anonimowy
Ta reforma to dno.nigdzie na świecie nie dzieli się punktów bo to jest bezsensu.Przecież to,tak samo jakby przez pół sezonu dostawało się nie 3ptk za wygraną ale 1,5.To nie jest normalne i tylko w Polsce jakiś rudy cwaniak mógł coś takiego wymyślić !!! Powinno być 18 drużyn i proste reguły,każde udziwnienie to kolejna furtka do kombinacji i zapewne z myślą o tym została ona przeprowadzona.DNO i siara !
17 kwi 16 10:45 | ocena:63%
Liczba głosów:19
37%
63%
| odpowiedzi: 3
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~niktUżytkownik anonimowy
~nikt
No photo~niktUżytkownik anonimowy
do ~CHORA REFORMA !!!:
No photo~CHORA REFORMA !!!Użytkownik anonimowy
17 kwi 16 10:45 użytkownik ~CHORA REFORMA !!! napisał
Ta reforma to dno.nigdzie na świecie nie dzieli się punktów bo to jest bezsensu.Przecież to,tak samo jakby przez pół sezonu dostawało się nie 3ptk za wygraną ale 1,5.To nie jest normalne i tylko w Polsce jakiś rudy cwaniak mógł coś takiego wymyślić !!! Po
Otóż mylisz się !!! Dzieli się punkty także w Belgii gdzie dodatkowo drużyny z miejsca 7-14 po wyłonieniu zwycięzcy grupy mają prawo do gry w barażu o ostatnie miejsce w Lidze Europy !!! Jak dotąd największym beneficjentem tej reguły był w 2010 KRC Genk który z miejsca 11 (sic.) ligi awansował do europejskich pucharów.
17 kwi 16 17:48 | ocena:80%
Liczba głosów:5
80%
20%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii