Kapustka jak Lewandowski

Robert Lewandowski i Bartosz Kapustka
 /  fot. Tomasz Folta  /  źródło: Pressfocus

Wiele rzeczy łączy Roberta Lewandowskiego z Bartoszem Kapustką - strzelanie bramek w debiutach w reprezentacji i wspólny agent, Cezary Kucharski.

Co łączy Roberta Lewandowskiego i Bartosza Kapustkę? Na pewno wspólna gra w reprezentacji i fakt, że strzelają w niej bramki. A także to, że obaj dokonali tego już w swoich reprezentacyjnych debiutach. Pierwszy uczynił to 10 września 2008 roku w wygranym 2:0 meczu z San Marino, a drugi 7 września tego roku w spotkaniu z Gibraltarem (8:1). Co prawda porównanie ich dorobku bramkowego jest nie na miejscu, bo pierwszy zdobył ich już 36, a drugi zaledwie 2, ale... No właśnie, żartując można stwierdzić, że Lewandowski potrzebował na to 74 występów, a Kapustka 3, więc średnia strzelanych goli wypada na korzyść 19-latka.
To jeszcze nie wszystkie „wspólne elementy” dla piłkarzy Bayernu i Cracovii. Okazuje się bowiem, że mają też tego samego agenta, Cezarego Kucharskiego. I być może właśnie jego osoba stoi za tym, że Borussia Dortmund oficjalnie potwierdziła, iż jest zainteresowana pozyskaniem Kapustki. Padła nawet kwota ewentualnego transferu, wynosząca między 4 a 5 mln euro. Czyli mniej więcej tyle, ile Lech dostał od Borussii w 2010 roku za „Lewego". Wydane wówczas 4,7 mln euro okazało się znakomitą inwestycją dla klubu z Dortmundu. Teraz w Borussii liczą, że równie dobry interes zrobiliby na Kapustce. Bo wierzą, że Kucharski ma dobrego nosa do perspektywicznych piłkarzy.
Dla 19-latka z Cracovii (wychowanka Tarnovii Tarnów) przejście do Borussii mogłoby być dobrym wyborem, gdyż ten klub ma szczęście do polskich zawodników; albo odwrotnie - oni szybko się w nim wybijają ponad przeciętność. W ostatnich latach grali tam przecież między innymi: Euzebiusz Smolarek, Robert Lewandowski i Jakub Błaszczykowski, a ciągle piłkarzem tego klubu jest Łukasz Piszczek. Ich kariery są zaś dla innych dobrym przykładem udanych wyborów.
Pytanie tylko, czy właściciel Cracovii, Janusz Filipiak, już się skusi na - przyznajmy godziwe - takie pieniądze, czy będzie jednak wolał poczekać na Euro we Francji. Bo w to, że „Kapi” na nie pojedzie, nikt nie wątpi. A jeżeli zawodnik Cracovii będzie w nich grał równie dobrze i skutecznie jak dotąd, to jego wartość z pewnością będzie o wiele wyższa. I myślę, że zastanawiając się nad tym dylematem pan Filipiak mógłby spytać Adama Nawałkę, czy Kapustka jest już gotowy na grę w Bundeslidze. Bo nie da się ukryć, że to właśnie selekcjoner swoim powołaniem dla niego „odkrył” go dla wielkiego świata. I udowodnił, że raczej w swoich wyborach się nie myli.

Z tej samej kategorii