Lewandowski, Stępiński, Vacek - historia golami pisana

Mariusz Stępiński
 /  fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Mariusz Stępiński w Ruchu i Kamil Vacek w Piaście śladami Roberta Lewandowskiego? Tylko pozornie niemożliwe...

Jeszcze kilka lat temu mało kto zakładał, że Robert Lewandowski będzie swoimi golami pisał historię. Owszem, z Lecha Poznań odchodził do Borussii Dortmund (2010 rok) jako król strzelców naszej ekstraklasy, ale z dorobkiem niezbyt imponującym, bo wynoszącym 18 bramek.

Jego początek w Bundeslidze był jeszcze mniej ciekawy. Były kiepskie, a nawet wyśmiewające recenzje, a w 33 meczach zdobył tylko 8 goli.

 

Minęło 5 lat i „Lewy” bije rekordy - jest autorem najszybszego hat tricka i najszybciej strzelonych w jednym meczu 4 i 5 bramek w Niemczech. Mało? To jest też najskuteczniejszym Polakiem w rozgrywkach UEFA, w których zaliczył 33 trafienia, przeganiając Włodzimierza Lubańskiego, który miał ich 31. I można być pewnym, że na tym nie poprzestanie.


Po co jednak piszę o tych oczywistych oczywistościach, znanych niemal każdemu, kto futbolem się interesuje. Bo, choć mało kto się do tego dziś przyznaje, początków swojej piłkarskiej kariery Lewandowski wcale nie miał usłanych różami.

Nieco inaczej niż Mariusz Stępiński, o którym piszemy we wtorkowym „Sporcie”. On bardzo szybko wypłynął na szerokie wody, bo w ekstraklasie debiutował w wieku 16 lat, a ponieważ miał strzelecki instynkt, to zauważyli go zagraniczni skauci i trafił do FC Nuernberg.

 

Podobnie jak Lewandowski, początki w Niemczech miał trudne, a finał w ogóle nie był pomyślny, bo wrócił do Polski, konkretnie do Wisły Kraków. W niej za wiele nie pograł i szukając szansy na zaistnienie oraz udowodnienie, że stać go na więcej, zdecydował się na podpisanie kontraktu z Ruchem Chorzów.

Klubem raczej biednym, ale dającym właśnie szansę takim zawodnikom, jak Stępiński. I był to obustronnie „dobry” interes, bo piłkarz odżył i znów zaczął strzelać. 6 bramek w 10 meczach to niezły dorobek i oby był to początek dobrej historii golami pisanej przez tego 20-latka.


Jeszcze inną historię - z golami w tle - pisze Czech Kamil Vacek. W Bielsku-Białej strzelił bowiem bramkę, która jest 200. w historii występów Piasta Gliwice w ekstraklasie, a drugim trafieniem rozpoczął kolejną „setkę”.

Vacek, podobnie jak Stępiński, jest jednym z odkryć w tym sezonie. A jego dobra gra może zaowocować powołaniem do reprezentacji na Euro 2016. A już będzie to niesamowita historia, jeżeli wraz ze swoim rodakiem Martinem Neszporem, najskuteczniejszym strzelcem gliwiczan, doprowadzi „Piastunki” do mistrzostwa Polski!


Niemożliwe? To proszę jeszcze raz przeczytać wstęp z Robertem Lewandowskim w roli głównej...

Z tej samej kategorii