W co gra Lech Poznań?

Marcin Kaminski
 źródło: AFP

Miał to być też mecz, który pozwoliłby uwierzyć w siebie, a korzystny wynik byłby przełamaniem i prognostykiem na przyszłość.

Realizator transmisji wczorajszego meczu piłkarzy Lecha Poznań z FC Basel pokazywał samotnie siedzącą na trybunach stadionu w Bazylei starszą panią z biało-czerwonym szalikiem, która zapewne wychodziła z założenia, że polskie znaczy dobre. I pewnie wierzyła, że „Kolejorz” to potwierdzi w drugiej kolejce Ligi Europy. Jednak nic z tego, bo poznaniacy po raz kolejny pokazali, że tej jesieni są bardzo słabi. Tak słabi, że zarząd klubu polecił trenerowi Maciejowi Skorży priorytetowo traktować rodzimą ekstraklasę, czyli - mówiąc wprost - ratowanie się przed spadkiem, a europejskie rozgrywki potraktować... No właśnie, rodzi się pytanie jak? Mało ważny obowiązek? Poligon do testowania zawodników, będących zazwyczaj w rezerwie?


Uśmiechnąć się tylko można, wspominając pierwsze reakcje trenera Skorży i zawodników Lecha po tym jak wylosowali FC Basel jako grupowego rywala. Mówiono o okazji do rewanżu za dwie porażki (1:3 i 0:1) w eliminacjach do Ligi Mistrzów. „Miałem ogromny niedosyt po meczach ze szwajcarską drużyną, bo nie udało nam się mentalnie dobrze podejść do tego meczu. Czuliśmy zbyt duży respekt do rywala. Teraz już tak nie będzie” - to jedna z wypowiedzi Skorży po losowaniu fazy grupowej Ligi Europy. A piłkarze dodawali: będziemy grali o awans do 1/16 finału... Jak wczoraj było, sami państwo widzieli. Złośliwie można nawet zadać pytanie: w co gra Lech? Bo na pewno nie w piłkę na europejskim poziomie.


Miał to być też mecz, który pozwoliłby lechitom uwierzyć w siebie, a korzystny wynik przełamaniem się i prognostykiem na lepszą przyszłość. Nic z tego nie wyszło. FC Basel, też przecież będące w dość trudnej sytuacji i w przebudowie, wyglądał na tle bezradnych poznaniaków jak profesor. Jeżeli ktoś się łudził, że Lech jest na dobrej drodze wyjścia z kryzysu, to po wczorajszym meczu musi być realistą. I stwierdzić, że siedem porażek w dziesięciu ligowych meczach nie było jednak przypadkiem. Jak ktoś zauważył, taka seria czyni go najgorszym mistrzem Polski w historii. Teraz w Poznaniu ze zgrozą czekają, co będzie dalej. Czy aby Lech nie powtórzy wyczynu bytomskiej Polonii, która ponad pół wieku temu rok po zdobyciu mistrzostwa kraju spadła z ekstraklasy.

Z tej samej kategorii