Szalony czwartek - dzieło Radwańskiej i piłkarzy ręcznych

Agnieszka Radwanska
 źródło: AFP

Nieprzewidywalne rozstrzygnięcia na Australian Open i mistrzostwach świata piłkarzy ręcznych. Agnieszka Radwańska coraz częściej niemile zaskakuje. Mile zaskoczyć udało się natomiast piłkarzom ręcznym w meczu przeciwko Francji.


Wczorajszy dzień - na tenisowych kortach w dalekiej Australii - miał się dla nas zacząć łatwo i przyjemnie; zaś wieczoru - we Francji - już się bardzo obawialiśmy, przewidując nawet kompromitację reprezentacji piłkarzy ręcznych. Zwycięstwo Agnieszki Radwańskiej nad Chorwatką Mirjaną Lucić-Baroni miało być obowiązkiem. Nikt nie zakładał, że czwartkowy, 43. już mecz Polki w turnieju wielkoszlemowym będzie - póki co - ostatnim. Na kolejny musimy poczekać do French Open. Nie tak miało być...
A wydawało się, że w tegorocznym Australian Open Radwańska ma szansę zajść daleko. W typach bukmacherów była nawet w czołówce kandydatek do końcowego triumfu. Pierwszego wielkoszlemowego w jej karierze. Zaskakująca porażka z 35-letnią Chorwatką po raz kolejny wywoła dyskusje wokół tenisistki z Krakowa. Radwańska coraz częściej bowiem sprawia niemiłe niespodzianki, coraz częściej pojawiają się też opinie, że jej czas powoli mija. Oczywiście tylko na korcie... Nie wykorzystuje swojego potencjału, a także faktu, że jej największe rywalki znacznie obniżyły loty i nie dominują na kortach jak kiedyś. Problem w tym, że o Radwańskiej również można to powiedzieć. Czy to oznacza, że najlepsza polska tenisistka ma coraz mniejsze szanse na tak oczekiwany sukces w wielkoszlemowym turnieju? Wojciech Fibak komentując porażkę Isi w Australii powiedział, że takie porażki - podobnie jak Novaka Djokovicia - będą zdarzały się coraz częściej, bo współczesny tenis stał się po prostu nieprzewidywalny.
Czy również piłka ręczna stała się nieprzewidywalna? Mało kto bowiem przewidywał, że Polska może zagrozić Francji, prędzej oczekiwano sromotnej klęski, która byłaby niejako podsumowaniem jej słabego występu w mistrzostwach świata. A jednak niewiele brakowało, żeby niespodzianka w postaci remisu - a i wygrana Polaków była całkiem realna - stała się faktem. Zespół Tałanta Dujszebajewa rozegrał wczoraj swoje najlepsze spotkanie, co pokazuje, że jednak posiada jednak spory potencjał. I niech krytycy nie kręcą nosami, że w zespole rywala grało sporo rezerwowych.
Czekamy teraz, żeby nasi szczypiorniści potwierdzili swoje możliwości w ostatnich meczach, których stawką będzie Puchar Prezydenta. Wtedy będzie można uwierzyć, że przed nimi jednak raczej krótsza niż dłuższa droga do tego, żeby dorównać swoim poprzednikom, którzy z reprezentacją już się pożegnali.

Z tej samej kategorii