Wykrzyczeć to na Cichej!

Andrzejki były szczęśliwe dla Ruchu Chorzów. Właśnie 30 listopada, w Sądzie Rejonowym Katowice-Wschód, wierzyciele klubu zgodzili się na postępowanie układowe. Jego następstwem jest ten doniosły fakt, że klub w dalszym ciągu żyje, choć trudno powiedzieć, że ma się dobrze. 42 miliony zł długu, 255 wierzycieli...

Ruch Chorzow - Rakow Czestochowa
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

A teraz, tak na szybko, musi zgromadzić pieniądze na zaległe wypłaty dla pracowników, by znowu nie sprzeniewierzyć się podręcznikowi licencyjnemu PZPN. Do tego dochodzi ostatnia pozycja w tabeli I ligi, stresująca sama w sobie.
Na dzisiejszym nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy Ruchu będzie zatem o czym mówić. Jak przeczytacie obok, zamierza się także poruszyć temat byłych działaczy, przebywającego w areszcie eksprezesa Dariusza S. i Mirosława M., byłego wiceprezesa. Chodzi o pociągnięcie ich do odpowiedzialności.
Trudno sobie w tej chwili wyobrazić, jak miałoby to „pociągnięcie do odpowiedzialności” wyglądać, skoro właśnie teraz z tym mamy do czynienia, poprzez sankcje, jakie na tych działaczy nałożył sąd, postawienie zarzutów i toczące się, zapewne intensywnie, śledztwo. Może chodzi o rodzaj kolejnej prawnej procedury, w postaci procesu, jaki Ruch miałby wytoczyć swoim byłym działaczom. Zapewne za działanie na szkodę spółki. Jeśli tak, byłoby to (chyba) bez precedensu w historii polskiego futbolu.
Być może jednak taki precedens byłby potrzebny. Nie tyle - w przypadku Ruchu - w nadziei na chociażby częściowe odzyskanie utraconych (zagubionych, zagarniętych???) pieniędzy, ile tytułem wielkiej przestrogi dla wszystkich tych, którzy jakikolwiek klub sportowy traktowaliby nie jako wielką ideę i dozgonną miłość - gdzie skądinąd na ogół dobrze się płaci - lecz jako wór, z którego można bezkarnie czerpać.
Wszystko wskazuje na to, że w Ruchu, chociaż jest spółką akcyjną, nawet notowaną na giełdzie (ku deklarowanej - o ironio - przejrzystości) zawiodły w minionych latach wszelkie mechanizmy nadzoru nad sprawującymi władzę i nad przepływem pieniędzy. Trudno dać zarazem wiarę temu, że nikt z akcjonariuszy nie miał żadnej wiedzy, że dzieje się z nimi coś dziwnego i że rozmaite działania są poza czyjąkolwiek kontrolą. Dług w każdym razie narastał. Tym bardziej zastanawia, że w stosownym momencie nie odezwał się u nikogo dzwonek alarmowy. Gdyby było inaczej, może w sezonie 2016/17 Ruch nie miałby czterech punktów w plecy, a w sezonie 2017/18 pięciu - za nietrzymanie finansowych standardów. No i może nie miałby aż takich długów.
Jest więc sytuacja klubu z Cichej pretekstem do głębszej refleksji, której nie wolno wyrażać... cicho, może wręcz trzeba ją wykrzyczeć. Jednym z jej elementów - banalnym przecież - powinna być zasada (bardzo) ograniczonego zaufania. I z tym przesłaniem zwracam się do uczestników dzisiejszych obrad.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~sylwesteruchUżytkownik anonimowy
~sylwesteruch :
No photo~sylwesteruchUżytkownik anonimowy
Dla kazdego myslacego czlowieka to bylo jasne co wyprawia w klubie smagorowicz, mosor, kurczyk i reszta tej bandy hmmm ale kumaci kibice byli z nimi w zmowie i jest jak jest hmmm za pozno pan Paterman wkorczyl do akcji,choc i on swoje bledy ciagle i ciagle popelnia,ale przynajmniej mu mozna wierzyc hmmm smagorowicz do kryminalu,pozdrawiam i jeszcze domin,ktory zapewne siedzial u niego w kieszeni
7 gru 11:36 | ocena:75%
Liczba głosów:8
75%
25%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~BaranUżytkownik anonimowy
~Baran :
No photo~BaranUżytkownik anonimowy
Pan Marian Ostafinski. Sto lat w zdrowiu. Wiem zu ma Pan swoje zdanie na temat Ruchu . Ale Ostafiński to jest Ruch chorzów. Dziekuje za ten czas kiedy pan , gral na niebiesko.
9 gru 13:00
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii