Pieniądze na dym z komina

Kiedy Waldemar Fornalik obejmował funkcję trenera Piasta Gliwice, on sam i zatrudniający go ludzie mówili, że chcą stworzyć „projekt na lata”.

Pilka nozna. Ekstraklasa. Piast Gliwice - Wisla Plock. 28.10.2017
 fot. Irek Dorożański  /  źródło: 400mm

W tym projekcie raczej nie mogła (nie powinna) się mieścić frustracja, że na pierwszy swój mecz w nowym dla siebie klubie Fornalik desygnował - czy raczej musiał desygnować - 8 czy też 9 obcokrajowców; a chodziło o mecz z Bruk-Betem w Niecieczy. Już sam ten fakt musiał wywołać refleksję, że to nie ma sensu, że nie ma to żadnej przyszłości.
Na swój sposób ciągiem dalszym pochylania się nad „gliwickim projektem na lata” było niedawne spotkanie w Śląskim Związku Piłki Nożnej, na którym najbardziej znaczące postaci nie tylko lokalnej piłki - w tym właśnie Waldemar Fornalik, a także Marcin Brosz, Antoni Piechniczek, Henryk Kula i Dariusz Gęsior - dzieliły się spostrzeżeniami o jej kondycji. Pisaliśmy o tym w szczegółach już kilka dni temu, ale mimo to warto raz jeszcze przytoczyć smutne słowa Dariusza Gęsiora, trenera reprezentacji Polski U-20, o tym, że „talentów mamy w regionie tyle, że aż się prosi, by to właśnie szkolenie młodzieży budowało wartość klubów. A kluczem będzie zatrzymanie u nas 12-14-latków, dziś masowo kaperowanych przez kluby z innych stron Polski, kuszące dobrą bazą, internatem itp.”.
Czyli ów klucz w głównej mierze sprowadza się do pieniędzy - na trenerów, na boiska, na wszelkie rodzaje zachęt dla młodych ludzi, a może przede wszystkim ich rodziców - by zostawali na miejscu.
Czy z tymi pieniędzmi jest w regionie aż tak źle? Gdyby skonfrontować to pytanie z owym rodzajem zbulwersowania Fornalika w związku z koniecznością wstawienia do wyjściowej jedenastki ośmiu czy dziewięciu zawodników zagranicznych, to w pewnym sensie odpowiedź otrzymamy. A mogłaby brzmieć tak: nie, nie jest (aż) tak źle, bo przecież cudzoziemcy za czapkę śliwek grać tu nie przychodzą. Na porządku dziennym staje więc sposób dystrybucji tych pieniędzy. Na transfery i kontrakty - czyli na szczyt owej klubowej piramidy, a inaczej na dym z komina - są, nie ma natomiast na fundamenty.
Można to nawet zrozumieć. Zarządzający klubami mają swoje ambicje, znajdują się też pod mocną publiczną presją, sprowadzającą się do żądania uzyskania satysfakcjonującego wyniku, najlepiej oczywiście w ekstraklasie, więc podejmują wszelkie możliwe kroki, by coś liczącego się osiągnąć lub by złemu zapobiec. Tylko że to wszystko są krótkie kroki, z perspektywą kilkumiesięczną, co najwyżej roczną. A potem? A „potem to mnie może już tu nie będzie”. Gdzie w tym wszystkim jest miejsce na owych 12-14-latków, na boiska dla nich, na internaty, na dobrych trenerów?
Wracam do Fornalika, a konkretnie do wspomnianego „projektu na lata”. Wracam właściwie tylko po to, by trzymać wszystkich, którzy się go podjęli, za słowo. A najpierw popatrzę, jak będzie wyglądać... repolonizacja Piasta.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~GliwiczaninUżytkownik anonimowy
~Gliwiczanin :
No photo~GliwiczaninUżytkownik anonimowy
Gdyby byli tacy rokujący na przyszłość to ktoś zechciałby ich sponsorować, a tymczasem tylko o zasysaniu naszych podatków z kasy miasta im przyświeca
21 sty 18:04 | ocena:64%
Liczba głosów:11
64%
36%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~JontekUżytkownik anonimowy
~Jontek :
No photo~JontekUżytkownik anonimowy
Jedyny projekt na lata to dojenia kasy podatnika!
21 sty 13:02 | ocena:67%
Liczba głosów:9
67%
33%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii