Wszystkie szczęścia Zibiego

Zbigniewa Bońka słucha się i czyta nie dlatego, że jest prezesem polskiej piłki. Słucha się i czyta, bo mówi ciekawie, bardzo (na ogół) konkretnie, nie owijając w bawełnę, a na dodatek barwnie, z polotem.

Uroczyste otwarcie stadionu RTS Widzew Lodz
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Ma jeszcze jeden wręcz fundamentalny atut, sprzyjający posłuchowi: pełną sukcesów piłkarską karierę, co uwiarygadnia każde jego słowo. I te sukcesy wciąż za nim idą, co oznacza, po pierwsze, że jest dobrym strategiem, a po drugie, że ma... szczęście. Nie bagatelizujmy tego; niezapomniany Kazimierz Górski użył kiedyś w odniesieniu do jednego z kolegów po fachu powiedzenia, że „to bardzo dobry trener, tylko nie ma szczęścia”. Niby mówimy o pojęciu abstrakcyjnym, w dużej mierze subiektywnym, ale jednocześnie bardzo namacalnym.

 

Boniek ma więc szczęście, bo Bozia dała mu talent, który umiał wspaniale wykorzystać. Dała mu też pracowitość, a przecież talent bez tej akurat cechy jest niewiele warty. Ma szczęście, że trafił w młodości na fantastyczne pokolenie piłkarzy i w Widzewie, i w kadrze narodowej, przy których wsparciu mógł sięgać po sukcesy; umówmy się, że nawet geniusze piłki w słabym otoczeniu nie byliby w stanie wiele pokazać, zwłaszcza swojego... geniuszu. A później trafił - równocześnie z Michelem Platinim - do Juventusu, a wówczas, w 1982 roku, wyżej i lepiej właściwie się nie dało trafić.

 

Boniek i dzisiaj ma szczęście. Na funkcję prezesa PZPN wybrano go w momencie, w którym szczyt kariery osiągało pokolenie piłkarzy, o jakim marzyliśmy przez lata (albo... marnowaliśmy przez lata). Ze świetnymi bramkarzami, Glikiem, Krychowiakiem, Grosickim, i oczywiście Lewandowskim. To dlatego zagraliśmy w Euro 2016, to dlatego jedziemy na mundial 2018, to dlatego liczą się z nami w świecie.

 

Rzecz jasna, Boniek temu szczęściu ze wszech miar pomagał. I musi jeszcze wiele pomóc, by uznać się za człowieka spełnionego - w tym znaczeniu, że kadra pod jego przywództwem sięgnie po wymierny sukces, którego jeszcze właściwie nie ma. Tak jak nie ma go właściwie żaden z zawodników tejże kadry. Nieliczni mogą się pochwalić tytułami mistrzów swoich krajów i sukcesami w europejskich pucharach (ale już nie w Lidze Mistrzów). I tyle...

 

Nie kto inny, jak właśnie Zbigniew Boniek, od dłuższego już czasu publicznie stawia pytanie: pokaż piłkarzu, co masz w... gablocie. To jasne, kto jest adresatem tego pytania: reprezentanci Polski, z których ani jeden niczym spektakularnym pochwalić się nie może. Może to i swoista „działalność motywacyjna” ze strony prezesa, świadomego przecież, że takich jak on piłkarzy - medalistów mistrzostw świata - jest w Polsce bardzo niewielu; to ci z lat 1974 i 1982. Ale też i podkręcanie świadomości obecnych reprezentantów, że albo teraz sięgną po sukces, zasługując na wieczną chwałę, albo nie będzie to im dane już nigdy.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~CHKSUżytkownik anonimowy
~CHKS :
No photo~CHKSUżytkownik anonimowy
Niestety nie wyjdą z grupy.
17 sty 19:55
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii