O Wiśle, co Niemca (nie) chciała

Wisla Krakow - Jagiellonia Bialystok
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

Największą zagadkę minionych dni stanowi sprawa zakupu Wisły Kraków przez niemieckiego inwestora.

W całej tej transakcji chodzi oczywiście o pieniądze (40 milionów z malutkim okładem), ale nie one - czy też nie sama wysokość kwoty - stanowią najbardziej frapujący wątek tej domniemanej transakcji, która wzbudza rozmaite wątpliwości. Przejdźmy do ich listy.


Po pierwsze - z gazetowych lektur wynika, że właściwie wpłynęły dwie oferty, choć w imieniu tego samego inwestora. Jedna z nich opiewa na 40 mln zł i jeden grosz, a została złożona przez mecenasa urodzonego w Gliwicach, choć z obywatelstwem niemieckim; druga opiewa na 40 mln zł i jeden złoty, a przedstawił ją szwajcarski menedżer. Fakt wpłynięcia dwóch de iure różnych ofert jest o tyle dziwny, że status pośrednika ma jedynie firma Tele-Fonika (przez wiele lat właścicielka Wisły), a ponadto owe oferty zostały przedstawione w imieniu tego samego kontrahenta - Stechert Gruppe (Hubstrasse 7, D-91452 Wilhermsdorf, Niemcy).


Po drugie - prezes Wisły Kraków, Marzena Sarapata, poinformowała przedwczoraj, że wypowiedziała Tele-Fonice umowę na prowadzenie negocjacji z potencjalnymi kupcami klubu. Kto zatem miałby je prowadzić? I czy w ogóle wypowiedzenie jest skuteczne?


Po trzecie - potencjalny inwestor miał 12 miesięcy na to, by złożyć ofertę zakupu akcji Wisły, a zrobił to ostatniego dnia przed upływem terminu. Jak wynika ze słów Marzeny Sarapaty, nie uznaje ona tej oferty, „ponieważ zawiera ona warunek”. Jaki warunek? Prawdopodobnie chodzi o uzależnienie zakupu przez stronę niemiecką od sprawdzenia sytuacji Wisły; w domyśle - sytuacji ekonomicznej.


Nie ulega wątpliwości, że toczy się zwykła gra, w której jedna strona (Tele-Fonika) jest zainteresowania sprzedażą Wisły, bo też tego aktu będzie największym beneficjentem; znacznie większym aniżeli Towarzystwo Sportowe, w imieniu którego wspomniana Marzena Sarapata zarządza klubem. No a druga strona - powołująca się na doświadczenia związane chociażby z Jakubem Meresińskim - chce być bardzo ostrożna, acz też na pewno w utrzymaniu status quo swoje interesy ma.


Tyle że to wszystko to sfera czysto biznesowa. Pozostaje sfera sportowa, historyczna, sentymentalna itd. Wiadomo, że Stechert Gruppe to nie jest firma krzak. W niewielkim stopniu wspomaga klub z 2. Bundesligi - SpVgg Greuther Furth - tyle że jest chyba za mało znacząca finansowo, by podejmować na niemieckim rynku piłkarskim większe wyzwania. Być może stąd zainteresowanie Wisłą, w końcu jednym z najbardziej znaczących w Polsce klubów. Ale czy jest to równoznaczne z tym, że klub wyrośnie na potęgę, chociażby krajową?


Z drugiej strony, wszelkie dotychczasowe doświadczenia związane ze sprzedażą polskich klubów (Korona Kielce, Śląsk Wrocław i... Wisła) nakazują ostrożność, sceptycyzm wręcz, bo - nie rozwijając tego wątku szerzej - mieliśmy do czynienia nie tylko z przypadkami kabaretowymi, ale i wręcz niebezpiecznymi, bo destrukcyjnymi.


Wreszcie kolejna sprawa, zahaczająca bodaj o psychologię. Towarzystwo Sportowe, obecnie zarządzające Wisłą, jest tworem kibicowskim - z wszelkimi tego, hmm, obciążeniami - mającym duży wpływ na to, co dzieje się i w klubie, i wokół niego. Można sobie tylko wyobrazić (albo i... nie można), jaka będzie jego reakcja na ewentualność takiej transakcji; w tym momencie i w tych czasach, w których różni tacy forsują przekonanie, że „nie będzie obcy pluł nam w twarz”.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~znużonyUżytkownik anonimowy
~znużony :
No photo~znużonyUżytkownik anonimowy
Cupiał utopił w Wisle spora kasę którą chce odzyskać, czy to jest dziwne. Może Niemcy nie zbudują potegi ale zapewnią klubowi stabilizacje finansową a podobno TS zalega z wypłatami dla piłkarzy. Po drugie TS DOSTAŁO od Cupiała klub w zarządzanie a nie kupiło a Cupiał dał sobie czas na znalezienie inwestora co właśnie zrobił.
TS z cała pewnością nie zbuduje "potęgi" a jedynie może skręcić kasę przy okazji transakcji sprzedaży klubu innemu inwestorowi jak przejmie go na własność. To jest czysty biznes a opowieści o dobru klubu to tylko ściema.
28 lip 11:07
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~zoomUżytkownik anonimowy
~zoom :
No photo~zoomUżytkownik anonimowy
Coś z Wami nie tak.
Z jednej strony twierdzicie ,że ofertę złożyła Stechert Gruppe ,a z drugiej strony wpływa pismo od Stechert Gruppe Gmbh.
W końcu o kim piszecie nazywając ich "nie jakiś krzak"?
Wątek Meresińskiego nie wypalił Wam więc bierzecie się za Stechert ?
Grygierczyk - z jakiego wylazłeś chlewa ?
28 lip 00:43
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii