Akcent francuski lepszy niż... wschodni

Polska - Macedonia
 źródło: Pressfocus

Tałant Dujszebajew poskarżył się na sposób traktowania go przez część opinii publicznej. Tej internetowej zwłaszcza.

 

O piłkarzach ręcznych będzie w najbliższej przyszłości jeszcze dużo. Z przyczyn sportowych, bo zbliżają się kolejne eliminacje do kolejnych mistrzostw Europy. Z przyczyn metrykalnych, bo tylko patrzeć, jak w najbliższych tygodniach i miesiącach w ślady Bartosza Jureckiego, który ogłosił zakończenie reprezentacyjnej przygody, pójdą następni. Z przyczyn, mówiąc kolokwialnie, przyszłościowych, bo nie może do naszych uszu nie dobiegać lament, iż młodzieży mamy mało, i nie tak zdolnej jak ustępujące pokolenie. Może i z przyczyn sentymentalnych, bo jeszcze tłukła się będzie po głowach dogrywka w półfinale turnieju olimpijskiego w Rio z Danią, a wszystko podszyte żalem, że nie udało się jej dogonić, wyniku odmienić i że szansa na co najmniej srebrny medal - i medal w ogóle - uciekła bezpowrotnie.
A ja sam z najróżniejszych przyczyn będę wracać do słów Tałanta Dujszebajewa wygłoszonych zaraz po przegranym meczu o trzecie miejsce na igrzyskach z Niemcami. Nie dlatego, że tak bardzo ładnie wypowiadał się o mądrości Andrzeja Kraśnickiego (prezesa - w jednej osobie - związku piłki ręcznej i Polskiego Komitetu Olimpijskiego). Nie dlatego, że mówił o konieczności znoszenia na co dzień wielkiej, przygniatającej wręcz presji, jaka towarzyszy polskiej męskiej piłce ręcznej. Nie dlatego wreszcie, że raz jeszcze podkreślił, iż praca z reprezentacją Polski była jego marzeniem, które właśnie się spełnia. I nawet nie dlatego, że podzielił się nienową dla nas refleksją, że ojców zwycięstwa jest w Polsce zwyczajowo 38 milionów, a ojców klęsk 16 czy - góra - 20.
Dlaczego więc? Ano dlatego, że powiedział publicznie, iż spotykał się z bardzo wieloma nieprzyjemnymi komentarzami na temat swojego pochodzenia. Bo paszporty paszportami, a on Kirgiz przecież. Można rzec - taki jego pech, że ze wschodu pochodzi. I to z tej części wschodu, która swego czasu była opanowana przez Związek Radziecki, a którego wspomnienie w starszym pokoleniu budzi raczej mało przyjemny dreszcz i negatywne skojarzenia.

Z tej samej kategorii