Niemca się nie boję

Slask Wroclaw - Legia Warszawa
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Niemcy, z niebotycznie większym kapitałem niż ten potrzebny do kupienia Śląska Wrocław, już dawno tu są. Przykładowo w Poznaniu i okolicach (Volkswagen), we Wrocławiu i okolicach... Czyli na terenach, które w bliższej czy dalszej przeszłości do nich należały. No to bać się czy nie?

Ciekawa ta informacja: Niemcy chcą kupić Śląsk Wrocław. Ciekawa, bo z zabarwieniem geopolitycznym i jakby odgrzewająca zadawnione polskie lęki. Niemcy i Wrocław... Niemcy i Śląsk... Absolutnie minimalny zasób wiedzy historycznej wystarczy, by takim tematem móc się pobawić. Sprowadzić go na przykład do swego rodzaju zagrożenia dla naszej tożsamości, nie oglądając się na to, że Niemcy, z niebotycznie większym kapitałem niż ten potrzebny do kupienia Śląska Wrocław, już dawno tu są. Przykładowo w Poznaniu i okolicach (Volkswagen), we Wrocławiu i okolicach... Czyli na terenach, które w bliższej czy dalszej przeszłości do nich należały. No to bać się czy nie? Może trzeba się bać, tym bardziej że ostatnio nasz umiłowany rząd ogłosił, nie bez triumfalistycznego zadęcia, że w bliskim Wrocławiowi Jaworze powstanie fabryka silników do Mercedesa? Przybywają stopniowo, wkładają coraz większą kasę, jakąś tam polską przestrzeń dla siebie zagarniają.
I teraz ten Śląsk Wrocław. Zapewne z Volkswagenem czy Mercedesem ludzie potencjalnie zainteresowani jego kupnem nie są związani, ale... Niemiec jest Niemiec. Jakiegoś interesu musi w tym wypatrywać. W sensie biznesowym akurat na polskim klubie piłkarskim nie da się wiele zyskać – biorąc pod uwagę wszelkie doświadczenia właściwie trzeba dopłacać – być może więc chodzi o co innego; właśnie o zagarnianie kolejnych wspomnianych przestrzeni.
Od razu - na wszelki wypadek - informuję, że pisząc w ten sposób, sprowadzam rzecz do absurdu. Bo jakoś tak Niemca się nie boję. A jeśli mam być do końca szczery, obawiam się o wiele bardziej tych moich rodaków, którzy - jak już biorą się za biznes, a zwłaszcza za tworzenie regulacji dla jego funkcjonowania - w swoich działaniach stosują zasadę sprowadzającą się do określenia: „co by tu jeszcze spieprzyć, panowie?”. Wiele takich czkawek już za nami i wszystko wskazuje na to, że jeszcze więcej przed nami.
Wracajmy do Śląska Wrocław, który w obecnym kształcie jest tworem rachitycznym, sztucznie utrzymywanym przy życiu przez budżet miasta. Szans na autentyczny rozwój w dotychczasowym układzie nie ma żadnych, jak zresztą większość klubów opartych na samorządowych dotacjach. Nie dość, że te dotacje zawsze będą za małe (by myśleć o rozwoju), to jeszcze budzą one uzasadniony opór mieszkańców, często nawet tych, których piłka nożna bardzo grzeje.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~2016Użytkownik anonimowy
~2016 :
No photo~2016Użytkownik anonimowy
Propagandowy tekst.
5 gru 16 11:46 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii